Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy z tagiem: wychowanie dzieci

……….już nie długo minie rok jak jesteśmy razem. Poukładaliśmy sobie wszystko. Zbudowaliśmy dla kotów wybieg. W wolnych chwilach jeździmy razem na wycieczki te bliskie i te dalekie jak Szczecin. Przedstawiam cząstkę zdjęć:

DSC_1889

Basen w ogrodzie

DSC_1878

Fontanny

DSC_1524

My w sklepie

DSC_1538

Szczecin nocą

DSC_1543

U.M. Szczecin

DSC_1624

Zabawa Zosi w ogrodzie

DSC_1662

Piaskownica

DSC_1663

Nasze kotki. Ten patrzący się na mnie to Dido

DSC_1677

Na działce u babci

DSC_1700

Wybieg kotów do ogrodzenia

DSC_1718

Trampolina, ja z córeńką

DSC_1723

Obydwoje na motorze

DSC_1775

Zosia w przedszkolu (różowa dziewczynka)

DSC_1789

Kuba z siostrą na siatce

DSC_1812

Zosieńka na koniku

DSC_1819

Nie ma to jak zjeżdżalnia

DSC_1849

Obydwoje trafiamy strzykawką wodną do klocków

DSC_1875

Po upalnym dniu nad wodą

Witam wszystkich blogowiczów a szczególnie samotnych rodziców. Bardzo dziękuję za komentarze :lol:
Problem wychowywania dziecka w pojedynkę jest bardzo trudnym i złożonym zadaniem. Często mamy dylematy czy dobrze postępujemy względem dzieci. Często chcieli byśmy uzyskać pomoc w tej kwestii od bliskiej nam osoby. Nie jedno krotnie zadajemy sobie pytanie czy dobrze postępujemy czy źle.

Założyłem tego bloga z myślą o samotnych rodzicach aby dzielić się z nimi problemami i pomagać sobie w rozwiązywaniu trudnych kwestii w wychowaniu naszych pociech. Widząc komentarze, wiem, że sam nie jestem. Jest mi lżej.

Drugim problemem jest życie w zdradzie z partnerem tolerując jego wyskoki. Takie związki dzielą się na dwie kategorie.

1) Przymykamy oczy i tolerujemy zdrady dla dobra dziecka a tak naprawdę chodzi o lęk finansowy czy w pojedynkę poradzimy sobie w utrzymaniu domu :cry:

2) Dowiedziawszy się o zdradzie odcinamy się od partnera i stawiamy grubą kreskę dzielącą nas od przeszłości i zaczynamy żyć normalnie a jak brakuje nam pieniędzy podejmujemy drugi etat aby pokazać byłej czy byłemu, że dajemy sobie doskonale radę w pojedynkę. Jest to cudowne uczucie być nie zależnym :-P

Ktoś kiedyś powiedział: ” święty spokój nie ma ceny”

Wczoraj odbyła się ostatnia wywiadówka w tym roku szkolnym u Kuby. Wychowawczyni mówiła o ocenach naszych synów: są zdolni ale leniwi ale za to są bardzo pomysłowi……. :D na długiej przerwie kilku wyskoczyło przez okno na parterze aby pójść do pobliskiego sklepu po lody. Na szczęście nic im się nie stało. To wszystko widział dyrektor szkoły z pokoju nauczycielskiego który uśmiechnął się z pomysłowości swoich uczni……. W nagrodę czekał na nich przed szkołą jak wrócili z „zakupami” (śmiech na sali) 8-O . Spytacie się dla czego przez okno wyszli a nie drzwi? Szkoła ma ochronę i zakaz wychodzenia uczni bez zwolnień swoich wychowawców. Wychowawczyni mówiła również  :twisted: o spóźnianiu się chłopców na lekcje, którzy tłumaczą się z dużych korków w Wa-wie. Przychodzą na „trzecią lub czwartą lekcjꔂ( ponownie śmiech na sali). Po rozdaniu karteczek z przypuszczalnymi ocenami na koniec roku :cry: wychowawczyni zaprosiła Nas na wieczornicę poświęconą Panu Tadeuszowi do sali j.polskiego.

Po wejściu oniemieliśmy z zachwytu: stoły przykryte białymi obrusami, niebieskie  serwetki i talerzyki a na nich ciastka wafelki i rureczki z czekoladą.  Synowie przynosili swoim rodzicom herbatę lub kawę według uznania :D Wszystko odbyło się pod bacznym okiem Pani profesor j.polskiego. Synowie zaczęli recytować fragmenty książki. Na koniec były oklaski i słowa uznania dla Pani profesor. Kuba bardzo ładnie recytował, głośno i wyraźnie za co Pani mu na koniec osobiście podziękowała :-P Syn z kolegą byli głównymi organizatorami tego spotkania. W między czasie włączał podkład muzyczny i wyświetlał obrazy na ścianie z książki podczas deklamacji kolegów.

Wracając do domu zajechaliśmy na Stare Miasto na coca colę z cytrynką pijąc ją pod parasolem koło warszawskiej syrenki. Rozmawialiśmy o szkole o ocenach i życiu. Zaczęły nadchodzić czarne chmury ze wschodu. Postanowiliśmy wracać do domu aby zdążyć przed deszczem :cry:

……  wczoraj zawiozłem Kubę z jego dziewczyną i koleżanką do znajomych na działkę koło Wyszkowa.  Synek długo szykował się na ten wyjazd.  Kupiliśmy boczek, karkówkę, przyprawy, pieczywo, picie itp.  Na dwa dni wyjazdu spakował się w duuuuużą torbę podróżną 8-O (same ubrania i kosmetyki).  Zabrał dodatkowo namiot hi hi , śpiwór, 2 jaśki, latarkę itp.  Na miejscu okazało się,  że działka i domek jest super.  Dookoła las, cisza i słychać śpiew ptaków a za ogrodzeniem płynie rzeka.  Łącznie jest ich dziewięć osób.  Teraz siedzę sam w domu i myślę o samotności. Jeszcze trochę i coraz częściej synek będzie wyjeżdżał a ja będę zostawał sam w domu.  Smutno mi samemu :cry: Co jakiś czas synek :-P dzwoni i opowiada co robią.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERAognisko

…..wielokrotnie spotkałem się z dużym  zdziwieniem kobiet:  mówiąc,  że samotnie wychowuję syna.  Zawsze była chwila zastanowienia a potem  dokładne  ” badanie „  wzrokiem – od góry do dołu……. i nie dowierzanie.  Powiem szczerze, że wielokrotnie bałem się powiedzieć,  że mam syna ale po chwili namysłu dochodziłem do wniosku,  że nie mam się czego wstydzić ani bać i muszę powiedzieć prawdę bo kłamstwo jest złe.  Dla czego u nas w kraju tylko kobiety mogą samotnie wychowywać dzieci a mężczyźni NIE ?  Dla czego utarł się taki stereotyp, że tylkomatka polka?  Czy uważacie, że mężczyzna jest złym rodzicem,  nie potrafi przytulać własnego dziecka,  nie potrafi rozmawiać o szkole i o problemach bardzo ważnych dla tego dziecka?  Odczuwam,  że my ojcowie jesteśmy czymś gorszym od samotnych kobiet i matek.  Mam wielki szacunek dla samotnych mam bo doskonale wiem co to znaczy wychowywać samemu dziecko i ile trudu trzeba w to wkładać a serc trzeba mieć dwa.

ojciec i syn 3

 

 

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie e-maile które dostałem.  Jest to miłe i sympatyczne, że czytacie to co napisałem i w odrobinie porusza Was temat samotnych :oops: rodziców wychowujących dzieci.  wpid-DSC_0558.JPG

image

image

image

Od kilku lat mój synek wydoroślał :lol: i co raz  częściej mówi mi abym spróbował wychodzić z domu i poznać kogoś fajnego i miłego :oops: . Jego otwartość spowodowana jest tym,  że sam zaczął się spotykać z kolegami i koleżankami a patrząc na tatę który siedzi cały czas w domu nie wychodząc nigdzie tylko praca i dom ( sprzątanie,  pranie  i tak w koło).  Na pewno ma rację, takie życie jest bardzo smutne i ponure…  :cry: nie móc każdego dnia wieczorem porozmawiać z bliską osobą o minionym dniu, co się wydarzyło ciekawego, obejrzeć TV, zrobić kolację i wspólnie ją zjeść, pójść na spacer trzymając się za ręce a każdy ponury dzień będzie słonecznym dniem pełnym kolorów tęczy bo wiemy że mamy przy sobie bliską osobę na którą możemy zawsze liczyć i wiemy,  że zawsze nam pomoże i pocieszy.  Każdy z samotnych rodziców ma obawy przed akceptacją nas samych przez partnera. To jest normalny lęk ale czy warto jest się bać cały czas tego co nas może jeszcze spotkać dobrego w życiu ?


  • RSS