Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy z tagiem: wierność

             Od wielu lat zadaję sobie pytanie? Dlaczego jesteśmy samotnymi rodzicami :cry: ….hm, co są winne Nasze dzieci za taki stan rozdarcia emocjonalnego? ……….  W naszych przypadkach, związaliśmy się z niewłaściwymi i nie odpowiedzialnymi ludźmi :evil: . Każda historia miłosna ma swój początek, wszystkie poznania mają ten sam scenariusz, opiszę to jak było u Jacka. Ta opowieść oparta jest na faktach. Bardzo proszę nie wyciągać pochopnych wniosków i nie pisać, że on nadal tęskni za swoją EX, bo jest to bardzo mylne stwierdzenie. Jest szczęśliwym ojcem ale samotnym mężczyzną, który wierzy, że pozna tę jedyną kobietę.

Nie szukajmy miłości na siłę to ona sama nas znajdzie, nie wiadomo gdzie i kiedy. Bądźmy cierpliwi a życie się do nas uśmiechnie :lol:

…puk puk , kto tam?- pyta Jacek

-to ja Bogdan

-co robisz Jacku?

-majsterkuję sobie, czyszczę głowicę magnetofonową

-jadę do Doroty a ona ma siostrę Agatę, pojedz ze mną, posiedzimy sobie we czwórkę, napijemy się herbaty i obejrzymy jakiś film-powiedział Bogdan

i tak się stało, pojechali obaj do koleżanek. Jacek poznał Agatę. Takich spotkań było wiele. Za którymś razem Jacek się spytał……..

Agato, czy jutro pojedziemy do kina?

tak- odpowiedziała Agata, motylki zaczęły latać po brzuszku Jackowi :roll: .

    Pierwszy raz Jacek wziął Agatę za rękę, potem pierwszy pocałunek, wspólne wakacje nad morzem w namiocie na które pojechali białym „maluchem”. Długie spacery, rozmowy przy zachodzie słońca i podjęcie decyzij, że chcą się pobrać i zamieszkać razem. Po roku czasu znajomości  we wrześniu pobrali się. Po dwóch latach urodziła się Małgosia a po kolejnych czterech urodził się Jaś. Żyli sobie szczęśliwie, patrząc na rosnące dzieci. Przedszkole, szkoła podstawowa w między czasie Agata poszła do pracy po urlopie macierzyńskim. Niby sielanka i normalne życie jak u milionów innych małżeństw i rodziców. Były wspólne święta, wyjazdy na wakacje i weekendy przed siebie.

    Pewnego dnia na spotkaniu u znajomych, cały świat i małżeństwo Jacka runęło, wszystko zamieniło się w gruz. Jaki Jacek był? Muszę go opisać, żeby nie było dziwnych insynuacji, że był złym mężem i ojcem. Tacy mężowie też bywają tak jak i kobiety.

    Nie chodził z kolegami na piwo. Nie chodził do pubach oglądać mecze piłkarskie nawet te ważne dla Polski, bo po prostu tego nie lubił, był domatorem, zawsze wolny czas spędzał w domu z rodzinom i nie oglądał się za kobietami. Miał kilka hobby: modelarstwo, motoryzacja, fotografia. Był romantykiem a Agata nie. Robił wiele niespodzianek, których Agata nie widziała i nie dostrzegała.

    Nasuwa mi się pytanie. Dlaczego ludzie po poznaniu mówią:  kocham Ciebie, zakładają rodziny a potem rodzą się dzieci a następnie zdradzają nas i odchodzą do innych nie interesując się tymi dziećmi. To jest brak dojrzałości a jak takich ludzi poznać przed ślubem? Czy jest to możliwe?

    Tą opowieść dedykuję  samotnej mamie ze Szczecina, która będąc w ciąży została sama, bo partner odszedł od niej. Po kilku miesiącach urodziła się dziewczynka o niebieskich oczkach i blond włoskach :-) . Córeńka ma już trzy latka i ma na imię Zosia. Tata, przyjeżdżając do niej w odwiedziny, robi to z łaski.

Gdzie jest odpowiedzialność ?

Była pochmurna niedziela. Wiał silny wiatr, gałęzie na drzewach kołysały się,  zastanawiając się zapewne w którą stronę Jacek pójdzie i do czego dojdzie rozmowa z żoną?
Po wspólnym obiedzie Jacek postanowił odprowadzić dzieci do babci aby nie były świadkami życiowej rozmowy swoich rodziców.
Agato, czy chcesz mi coś powiedzieć?  (milczała patrząc w podłogę nieruchomo).
Od kiedy masz romans w pracy?  Spytał Jacek.
Od kilku miesięcy zmieniłaś się bardzo, przestały Ciebie interesować dzieci, dom i ja. A ja tak Tobie wierzyłem i ufałem bezgranicznie. Kochałem Ciebie, dzieci i dbałem o wszystko by nic Wam nie brakowało. Agat  nadal nic nie mówiła.  Czego Ty oczekujesz ode mnie? Spytał mąż „żony” a ona po namyśle odpowiedziała:

Masz wszystko akceptować o nic nie pytać, nie być zazdrosnym, nadal dbać o dzieci i dom.

W Jacka uderzył grom, nogi mu się ugięły i nie dowierzał co usłyszał. 

Składam pozew rozwodowy i nie będę akceptował Twojego romansu i kłamstw - powiedział Jacek. Wyszedł z domu, wsiadł na rower i postanowił jechać przed siebie bez celu. Całe małżeństwo przewijało mu się przed oczami. Widział własny ślub, Agatę w ciąży, narodziny dzieci, wspólne święta na które przebierał się w mikołaja, wspólne wyjazdy na weekendy, pójście dzieci do przedszkola a potem do szkoły. Obliczył sobie, że razem byli 18 lat. Układało im się dobrze aż do teraz. Wszystko pękło jak mydlana bańka albo domek z kart. Wszystko się rozsypało. Zastanawiał się: dla czego to wszystko runęło? Nigdy nie chodził z kolegami na piwo, zawsze po pracy wracał do domu bo w nim dobrze się czuł wiedząc, że ma prawdziwą rodzinę. Zadawał sobie pytanie: czy jest tak złym mężem i ojcem, że to jego spotkało? Nadal jeździł po lesie bardzo mocno pedałując próbując się zmęczyć i rozładować swoje emocje.

Przystanął przy drzewie patrząc na otaczający go las. Powoli dochodził do wniosku, że on jest cudownym facetem, tylko trafił na złą kobietę. To przekonanie było górą. Jacek uśmiechnął się delikatnie sam do siebie i powiedział głośno: będzie dobrze -  słyszały to drzewa i dziki gołąb siedzący na drzewie.gołąb

c.d.n.

Jacek zaczął próbować rozmawiać o tym problemie z Agatą. Sytuacja w domu stawała się dziwna i nie zrozumiała. Coś w powietrzu wisiało. Dzieci widziały u mamy jakaś zmianę. Pytały się: co się dzieje z mamą tatusiu? Jacek postanowił zacisnąć zęby i dalej żyć wykonując swoje obowiązki jak dawniej myśląc, że za jakiś czas wróci to do normy.
Po kilku miesiącach Jacek z Agatą zostali zaproszeni na urodziny do swoich starych znajomych. Zabawa była super. Tańce, rozmowy ze znajomymi, super jedzenie, fajerwerki o 23 w ogrodzie itp.

Jackowi było smutno, cały czas myślał o swojej żonie i o tym,  że coś się zmieniło w ich życiu, widząc ją rozbawioną i rozmawiając i innymi gośćmi postanowił odejść kawałek dalej. Usiadł sobie na krzesełku pod jabłonią. Zamyślił się bardzo. W pewnym momencie usłyszał głos Doroty, gospodyni domu.

- jak się bawicie?

- Jacek odpowiedział: super przyjęcie.

- słyszałam, że Jaś miał komunie w tym roku.

- tak miał – odpowiedział Jacek.

- co w pracy u Ciebie?

- bez zmian, dużo stresu, takie życie.

- co w domu?, jak się układa?

- dobrze, bez zmian (Jacek opuścił głowę wiedząc, że nie jest to prawdą).

- jak w pracy u Agaty?

- dużo dyżurów nocnych a ja jak zwykle z dziećmi wieczorami sam,  samo życie.

- zawsze Agacie zazdrościłam takiego męża.

- jestem normalnym facetem, który kocha swoją rodzinę, dzieci, żonę i dom.

- czy Agata nie zmieniła się ostatnio?spytała Dorota.

- Jacek chwilę się zastanawiał……. nic nie odpowiedział.

- wiesz, że zawsze uważałam Was  za super małżeństwo, muszę Ci coś powiedzieć.

- Jacek spojrzał na Dorotę badawczym wzrokiem i z nutą zdziwienia.

- Agata ma romans w pracy z żonatym facetem,  nie wiem co jej odbiło.  Mój mąż nie jest taki dobry i wspaniały jak Ty a pomimo tego jestem mu wierna.  Musiałam to powiedzieć Tobie, bo nie zasługujesz na kłamstwo. Przepraszam.

W oczach Doroty było widać wielki smutek i żal.

- Jacka zamurowało, zrozumiał, że przez te ostatnie miesiące dziwne zachowanie żony było spowodowane romansem w pracy a tak jej ufał i wierzył. dziękuję- powiedział Jacek.

- chodź do gości- powiedziała Dorota biorąc Jacka za ramię.

Do końca przyjęcia urodzinowego Jacek miał przyszyty uśmiech to twarzy. Nie mógł doczekać się powrotu do domu do swoich dzieci bo tylko one już się liczyły.

Była godzina 3-15 jak przyjechali do swojego ” rodzinnego domu „. Jacek poszedł do pokoi swoich dzieci cichutko całując je w policzki a potem pod prysznic. Po kąpieli poszedł do ‚wspólnej sypialni” i wziął swoją ulubioną poduszkę. Agata spytała: co Ty robisz? odpowiedział: jutro porozmawiamy, dobranoc. Położył się w sąsiednim pokoju przykrywając pledem. Nie mógł długo zasnąć, przekręcając się z boku na bok, serce waliło mu jak młot udarowy w centrum miasta na asfalcie,  myśli latały mu po głowie jak jaskółki na niebie przed deszczem.

c.d.n.

 

 

 

 

…kilka lat temu żyła sobie szczęśliwa rodzinka.  Mama, tata, córka i synek :-) .  Mieszkali sobie w domku jednorodzinnym.  Obydwoje rodzice pracowali a dzieci chodziły do pobliskiej szkoły.  Zawsze jadali wspólne obiady i kolacje przy stole w kuchni a nad nimi było okno w dachu.  W zależności od pory roku zaglądało słońce a i też były dni przez które było widać padający deszcz lub śnieg.  Żyli sobie w szczęściu i harmonii.  W ciągu dnia po obiedzie dzieci bawiły się w ogrodzie: jeżdżąc rowerami, grając w babingtona,  kopiąc piłkę,  zbierając żółte liście lub lepiąc bałwana.  Rodzice kosili trawę lub sądzili kwiaty a w przerwach pili herbatę lub kawę patrząc na swoje dzieci jak szybko dorastają. Pełne szczęście,  nic dodać nic ująć. Mijały lata.  Żona Jacka pracowała w państwowej firmie,  gdzie zmiany pracy były różne.  Często Jacek zostawał sam z dziećmi bo Agata pracowała na noc.  Tata robił dzieciom kolacje, sprawdzał lekcje, kąpał i opowiadał bajki na dobranoc i sam kładł się spać wiedząc,  że zrobił wszystko co ojciec powinien zrobić będąc sam z dziećmi podczas nie obecności żony.

Był wtorkowy kwiecień.  Agata szła do pracy jak zawsze od kilku lat na godz. 19.  Było to rytuałem,  że łazienka była zajęta dla mamy od godz. 18-10 a czas dojazdu do firmy zajmował jej 5 min. Tego dnia Agata zaczęła się szykować wcześniej. Jacek spojrzał na zegarek, był a godz.16-10. Pomyślał sobie,  że jest to trochę dziwne ale widocznie tak ma być.  Z dziećmi poszedł na spacer do pobliskiego lasu.  Jak wrócili mamy już nie było.  Jak zwykle Agata zadzwoniła do męża około 22 godz.  z pytaniem czy dzieci już śpią?  Odpowiadał, wszystko w porządku.  Jaś nie chciał zasnąć jak zwykle więc opowiedziałem mu bajkę a Małgosia chciała buzi na dobranoc.

Mijały tygodnie potem miesiące,  Agata stawała się jakaś dziwna,  zamyślona. Samotnie siadała w salonie odcinając się od trosk życia codziennego i nie uczestnicząc w nim. Jacek paro krotnie pytał się „co się dzieje?” a ona odpowiadała ” nic się nie dzieje, wszystko w porządku”.

Mąż robił nadal niespodzianki: przynosił herbatę do salonu,  sypał płatki róż do wanny,  wieczorami jak dzieci spały włączał nastrojową muzykę a sypialnię rozświetlały świece i było czuć zapach jaśminu w powietrzu. Kupował fajne komplety bielizny. W ciągu dnia podchodził do Agaty całując ją w szyjkę i mówiąc ciepłe słówka albo to,  że ślicznie wygląda. W weekendy wyjeżdżali przed siebie z dziećmi w podróże te dalekie i te bliskie.  Jacek nie rozumiał,  dlaczego Agata jest taka inna i tak bardzo się zmieniła?

c.d.n.

Kilka dni temu dostałem takiego e-maila od samotnej mamy.  Po przeczytaniu zastanawiam się:  czy Ona boi się samotności czy nadal kocha  swojego męża?  Myślę,  że jedno i drugie.  Gdzie jest jej godność i szacunek dla samej siebie pozwalając sobie na taką podłość.  On prowadzi podwójne  życie…… bo tak mu wygodnie skacząc z kwiatka na kwiatek.  Nasuwa mi się myśl a zarazem pytanie.  Do czego to ją doprowadzi.  Czy nie szkoda czasu i życia na taki chory związek? Czy nie powinna „pozamiatać”,  złożyć pozew rozwodowy i zacząć myśleć o sobie swoim synu i zacząć układać życie na nowo?
Jestem po rozwodzie 9 lat.  Jak dowiedziałem się,  że  ” moja żona”  ;-)   ma romans w pracy z żonatym mężczyzną postanowiłem  złożyć pozew rozwodowy.  Przez dwa i pól roku trwania rozwodu nie mogłem patrzeć jej w oczy :evil: .  Oczywiście spaliśmy w oddzielnych pokojach, zero rozmów i wspólnych wyjazdów.  Doszedłem do wniosku:  to ona nie jest mnie warta i nie zasługuje na mnie.  W dniu dostania rozwodu na sali rozpraw wstałem i przed sądem ukłoniłem się w pas dziękując za rozwód :lol: . Od tamtego dnia zacząłem żyć „pełną piersią”  wiedząc, że wolę być sam a nie żyć w kłamstwie.
„…..9 lat temu urodzil sie moj Syn, 3 miesiace po urodzinach dowiedzialam sie, ze maz ma kogos; po kolejnych dwoch wyprowadzil sie z domu. Syna odwiedzal codziennie. Tak bylo przez rok. Po roku wrocil.
Zamknelismy ten rozdzial za soba na zawsze wydawalo sie.
Od jakiegos roku, poltora – zaczelo sie psuc, glownie dlatego, ze maz poswiecil sie swojej pasji (zeglarstwo), a ja przejelam obowiazki domowe.
Zaczely sie klotnie (ale nie takie z krzykami czy rzucaniem talerzy).
Sym byl swiadkiem wielu z nich.
Ja przestawalam dawac rade ze wszystkim - z domem, szkola, innymi obowiazkami.
Wszystko bylo na mojej glowie. Zaczelam sie buntowac.
Prosilam, grozilam itp.
Moj maz zawsze mowil, ze boi sie zostac sam.
I chyba zaczal odbudowywac kontakty sprzed 9 lat – upewnil sie, ze nie bedzie sam. I odszedl.
Mowil na poczatku, ze nikogo nie ma. Pozniej w swietle dowodow przestal zaprzeczac.
Prawdopodobnie jest to ta sama osoba, co 9 lat temu.
Ogolnie z tego, co uslyszalam, to przez 8 lat zylam w klamstwie…
I czego tu zalowac?
Bylismy malzenstwem 15 lat i nie dostalam nawet szansy, zeby o tym porozmawiac czy probowac ratowac.
Gdyby dzis ktos mi powiedzial, ze nigdy wiecej nie uslysze i nie zobacze tego czlowieka – oddalabym wszystko co mam, nawet zdrowie.
9 lat temu kiedy nie widzialam i nie slyszalam go przez 4 miesiace – juz wychodzilam na prosta psychicznie.
Teraz tak nie bedzie, bo jest dziecko.
Na razie tyle.
 
Duuuzym plusem jest to, ze w ciagu 3 tygodni ubylo mnie polowe, tzn: wrocilam do stanu sprzed 9 lat, zaczelam dbac o siebie, swoj wyglad, odzywianie, kondycje  itp.
Psychicznie zaczynam wychodzic na prosta.
I wiem, ze musze zyc, zyc dla siebie i dla Syna.
 
Mamy calkiem fajne mieszkanko z duzym tarasem i ogrodkiem okolo 90 metrow (niestety trawe trzeba kosic raz na tydzien).
W sumie zawsze wszystko sama robilam w tym domu, sprzatalam , organizowalam, zmienialam, remontowalam, kosilam trawe itp.
Wiec zadnej straty nie odczulam w tym sensie.
 
Jestem zorganizowana osoba, niezalezna pod kazdym wzgledem. Teraz mocno szczupla, naturalna brunetka.
Na poczatku nie jestem moze zbyt wylewna, dosc dlugo przyzwyczajam sie do nowych ludzi, a zyskuje przy blizszym poznaniu.
Teraz nie jestem gotowa na wiazanie sie z kims, jeszcze musze dojsc sama ze soba do ladu.
Daje czasowi czas.
 
Natomiast cenie sobie bardzo towarzystwo ludzi, stad moje poszukiwania osob, aby wymienic doswiadczenia i przyjemnie spedzic czas.
 
Jestem dosc zabiegana, duzo rzeczy robie po pracy, zakupy, zajecia z Synem, znajomi.
Ostatnie dni wracamy pozno do domu.
Nie jestem typem domatora, raczej nie siedze w domu.
Lubie podroze – te dalekie i te bliskie.
Duzo jezdzimy na rowerze.”

  • RSS