Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy z tagiem: szczęście

Witam wszystkich.

Przepraszam za tak długi czas nie odzywania się i informowania Was o wszystkim co się dzieje u Nas. Po pracy wolny czas poświęcam na pomoc Kasi w domu. Tu pólka tam haczyk, wyjazdy do sklepów po różne rzeczy. Do  Ikei po magnes przyczepiany do ściany aby powiesić na nim noże , podkleić meble Zosi filcem, żeby podłoga się nie rysowała itp.

Przywieżliśmy meble, ubrania, AGD i wiele innych rzeczy Kasi i Zosi. W domu zapanowała rewolucja i bałagan. Robiliśmy remanenty, co zostawić a co spakować na potem i odstawić na pułki. Do tej pory nasza szafa przesuwna składająca się z trzech sekcji była tylko dla dwóch facetów a teraz musiała zmieścić cztery osoby tym bardziej , że są to kobiety i mają więcej kreacji. :) W kuchni też rewolucja. Kasi dałem wolna rękę i powiedziałem: kuchnia jest Twoja i urządz ją jak chcesz. 

Ciekawi Was, jak nam się układa? Rozumiemy się w 100%  , o wszystkim rozmawiamy i wspólnie wszystko  uzgadniamy. Kuba z Zosią bardzo dobrze się dogadują, ona siada mu na kolanach i razem oglądają  filmy, Allegro itp. a jeszcze jedno przyjechały z nami ukochane kotki tak tak koty……. hm ,większość jest czarna. Zaadaptowałem dla nich jedno pomieszczenie (50 m 2) a w nim klatki do spania i półki na ścianie do skakania itp. Cały czas jest coś do zrobienia i brak czasu na pisanie o naszym nowym życiu. W wolnych chwilach chodzimy na spacery a wieczorem jak dzieci już śpią siadamy sobie w salonie przy palącym się kominku i rozmawiamy o wszystkim słuchając muzyki. 1 listopada obiecałem Kasi, że pojedziemy na Powązki na spacer i na groby mojej rodziny.

Obiecuję, że już nie długo znów zacznę pisać częściej na blogu a i Kasia też coś o Nas napisze.

C.D.N.

…..rozmawiamy często o sprawach związanych z przeprowadzką do nas w ciągu 2 miesięcy. Kasia w Szczecinie zamyka wszystkie  sprawy. Dziewczynki przyjechały w czwartek 20 sierpnia o 15-08 do Warszawy. Znów po dwóch tygodniach wpadliśmy sobie w ramiona. Planujemy przemeblowania w naszym domu na potrzeby powiększenia rodziny. W piątek załatwilismy przedszkole dla Zosi. Od września zaczyna swoją działalność. Wszystko jest nowe a szczególnie zabawki, którymi bawiła się Córeńka. W sobotę pojechaliśmy do mojej rodziny na zjazd rodzinny. Przedstawiłem wszystkim Kasię jako moją narzeczoną i Zosię jako moją Córeńkę. Wszyscy zaakceptowali moje dziewczynki. Był grill na ogrodzie. Wszyscy ze sobą rozmawiali, było wspaniale i cudownie.  Zosia bardzo dobrze czuła się wśród całej mojej rodziny, rozmawiając z nimi i bawiąc się z dziećmi. Ciesze się, że tam byliśmy razem w czwórkę bo i Kuba też był nosząc Zosie na rękach lub usypiając ją w wózku.

Bardzo przepraszam, że tak długo nic nie pisałem ale sprawy organizacyjne zbyt dużo pochłaniają mi czasu. Będę informował na bieżąco o postępach…..

Czytając blogi samotnych matek dowiedziałem się, że wiele z nich pozwala na wizyty swoich „byłych mężów” w miejscu zameldowania dzieci. Zastanawiam się czy jest to dobre dla Naszych skarbów. Czy nie powoduje to u dzieci rozterek i myślenia, że może rodzice się zejdą i znów będą pełną rodziną? U mnie podczas rozwodu ex małżonka wyprowadziła się z domu zabierając wszystkie rzeczy. Powiedziałem tego dnia: nigdy Twoja noga już tu nie stanie, jeżeli chcesz zabrać syna do kina lub na spacer to przyjeżdżasz po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym pod bramę i tam na Kubę czekasz. Ja po synka jeżdżę pod jej blok i czekam aż Kuba zejdzie i wsiądzie do samochodu. Nie pozwólmy wchodzić do własnego domu i życia z „butami” naszym EX. Syn już bardzo dawno temu zrozumiał i zaakceptował i nie ma żadnych złudzeń a w prost przeciwnie namawia mnie do prób poznania nowej „mamy” bo widzi, że tata jest sam i smutno mu z tego powodu.

Myślę, że jest to bardzo dobre i zdrowe rozwiązanie dla ludzi którzy kiedyś byli małżeństwem a teraz są w zasadzie dla siebie obcymi ludźmi, których łączy tylko posiadanie wspólnych dzieci. Każde z nas ma prawo do stworzenia prawdziwego i normalnego związku i nie możemy sobie POZWALAĆ aby nasi byli małżonkowie wchodzili w nasze życie do końca naszego życia.

Samotne mamy muszą być samodzielne i dawać sobie radę w wychowaniu dzieci bo nie mają wyjścia,  tak samo jak samotni tatusiowie muszą dawać sobie radę w tym trudnym zadaniu.  …..nasuwa mi się jedna myśl.  Jestem szczęśliwy,  że mam syna bo wiem dla kogo żyję :lol: .  Gdybym był sam jak przysłowiowy „palec”, moje życie nie miało by sensu i celu… :cry: a nasze życie było by smutne i ponure jak padający deszcz za oknem.  Cieszmy się z tego,  że wracając do domu ktoś na nas czeka z utęsknieniem i słyszymy słowa „dobrze że już jesteś tato”, innym razem odbieramy telefon od naszego dziecka i słyszymy – „wracaj szybko do domu bo zrobiłem pyszną kolację” ( :-o ).

deszcz


  • RSS