Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy z tagiem: rodzina

Nowy Rok 2017

1 komentarz

Aż trudno uwierzyć, że już drugie Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy jako rodzina. Czas tak szybko płynie: jeszcze tak niedawno Zosia dekorowała chatkę z piernika,  jeszcze kilka dni temu stała w domu zielona choinka… A teraz zdjęcia przypominają nam o świątecznej atmosferze: choinka na Placu Zamkowym, świetlne dekoracje w Wilanowie.

W Nowym 2017 Roku życzymy wszystkim czytelnikom bloga miłości i szczęścia, a samotnym rodzicom – spotkania swojej drugiej połówki :-)

IMG_20161228_202517-001IMG_20161211_103016-003DSC_2417DSC_2389 (1)DSC_2405

……….już nie długo minie rok jak jesteśmy razem. Poukładaliśmy sobie wszystko. Zbudowaliśmy dla kotów wybieg. W wolnych chwilach jeździmy razem na wycieczki te bliskie i te dalekie jak Szczecin. Przedstawiam cząstkę zdjęć:

DSC_1889

Basen w ogrodzie

DSC_1878

Fontanny

DSC_1524

My w sklepie

DSC_1538

Szczecin nocą

DSC_1543

U.M. Szczecin

DSC_1624

Zabawa Zosi w ogrodzie

DSC_1662

Piaskownica

DSC_1663

Nasze kotki. Ten patrzący się na mnie to Dido

DSC_1677

Na działce u babci

DSC_1700

Wybieg kotów do ogrodzenia

DSC_1718

Trampolina, ja z córeńką

DSC_1723

Obydwoje na motorze

DSC_1775

Zosia w przedszkolu (różowa dziewczynka)

DSC_1789

Kuba z siostrą na siatce

DSC_1812

Zosieńka na koniku

DSC_1819

Nie ma to jak zjeżdżalnia

DSC_1849

Obydwoje trafiamy strzykawką wodną do klocków

DSC_1875

Po upalnym dniu nad wodą

„Witaj Czarku, Mam nadzieję, że pamiętasz mnie jeszcze trochę z komentarzy na Twoim Blogu. Co u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. Nie piszesz postów od dłuższego czasu więc pewnie bardzo dobrze układa Ci się z Kasią. Tak trzymać! Chcę tylko napisać, że wiele twoich wpisów i odpowiedzi na moje komentarze pozwoliło mi inaczej spojrzeć na swoje życie i wiele w nim zmienić. Także dziękuję serdecznie za pomoc nieocenioną. Twoją historię opowiadam często moim znajomym jako przykład, że na szczęście nigdy nie jest za późno i kiedyś w końcu ono się do nas uśmiecha. Napisz proszę, czy u Ciebie wszystko ok. Jeszcze raz dziękuję za cenne wskazówki. Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej sympatycznej gromadki. Dorota”

Witaj Doroto,

bardzo dziękuję za ciepłe słowa i pamięć.

Dokładnie 11 kwietnia 2015 roku postanowiłem założyć bloga w którym chciałem opisywać życie samotnego ojca wychowującego syna. Podczas pisania artykułów robiło mi się raźniej  bo wiedziałem, że dzielę się swoją samotnością z całym światem. Zaczęły przychodzić maile od samotnych kobiet, które tak samo jak ja borykają się z problemami samotności i wychowywania dzieci w pojedynkę. I to w tedy zobaczyłem, że już nie jestem sam a ten blog dodał mi skrzydeł.

Moje drogie samotne czytelniczki.

Teraz jestem pewien, że samotni ludzie muszą wychodzić z czterech ścian do  świata. Nie ma sensu się zamykać, zamartwiać i izolować. Nie róbmy z siebie męczenników na siłę. Po mailu Doroty zobaczyłem, że moje artykuły w małej części pomogły jej. Jest to dla mnie bardzo miła wiadomość. Ciesze się że w jej życie wniosłem odrobinkę słońca.

Mój blog dotarł aż do Szczecina i przeczytała go pewna samotna mam o imieniu Kasia a teraz już jesteśmy razem tworząc normalną rodzinę a obcy ludzie na ulicy myślą że jesteśmy normalnym starym małżeństwem z dwójką dzieci a patrząc na ich różnicę wiekową myślą że Zosia nam się „przytrafiła” bo Kuba wyrasta na „byczka”.  Jest OK a my się uśmiechamy z tego i o to tak naprawdę chodzi.

Opowiem Wam pewną historię.

Kilka dni temu Kasia kupiła Zosi kolorową gazetkę dla dziewczynek a w niej były akcesoria kobiece : mała szczotka do włosów, mały portfelik, plastikowy pilot z kluczem a wszystko w kolorze różowym. Zosia to wszystko ma w złotej torebce z rączkami i zawsze jeździ z nią do przedszkola. Odbierając Córeńkę w poniedziałek z przedszkola (Kasia w tym czasie gotowała obiadek)  posadziłem ją na tylnym siedzeniu w foteliku zapinając pasami, chciałem zamknąć drzwi i usłyszałem: tata chwilka , stoję i patrzę a ona otwiera torebkę a z niej wyjmuje plastikowego pilota i naciska przycisk wydobywając taki dźwięk pik pik i sama zamyka za sobą drzwi a ja stoję i zaczynam się śmiać hi hi hi. Gdzie Ona to widziała? a nasze auto nie ma takiej opcji.

Dziewczynki już się zadomowiły. Kasia na wiosnę posadziła w Naszym skalniaku przed wejściem do domu miętę która bardzo się przydaje podczas upałów do napoi chłodzących. Za domem jest długa grządka na której rośnie: szczypiorek, pietruszka, kalarepa, dynia i patison. Z drzew Kasia zrywa wiśnie i mamy pyszne kompoty. Czekamy na jabłka, gruszki i śliwki.

01

 

022

 

             Dziś nie pojechałem do pracy z powodu przeziębienia.  Od pewnego czasu Kasia namawia mnie do napisania artykułu o Nas, tak więc nadeszła pora abym to zrobił tego wieczoru. Siedzimy sobie razem popijając herbatkę z cytrynką. Kasieńka robi figurki z masy solnej na święta dochodząc do wprawy. W kominku widać jak płomienie tańczą przeplatając się aż do komina.

             Zapomniałem powiedzieć, dziś zaprosiliśmy moją rodzinkę na Święta Bożego Narodzenia do Nas. Kobiety uzgadniały co która ma zrobić na stół wigilijny aby potrawy nie powtarzały się. Zosia już śpi a za oknem hula wiatr.  Atmosfera w domu jak u miliona rodzin ale nie pozbawienia pikanterii po zmierzchu.

             W poniedziałek odwiedzili Nas znajomi ze Szczecina : Jola , Tadeusz i ich syn Michał. Przywieżli parę drobiazgów i prezenty dla Zosi, która nie wiedziała czym ma się bawić a w domu zapanował totalny bałagan z rozpakowanymi prezentami.  Żonka zrobiła kolację a ja sałatkę. To nie jest śmieszne, tak zrobiłem. Podaję składniki: sałata, ser feta, oliwki, jajko na twardo, pomidor, to wszystko drobno pokroiłem a potem dodałem groszek i kukurydzę i polałem olejem z oliwek a na koniec wymieszałem. Czy smakowało? chyba tak bo została pusta miska.

     Wyjeżdżając do pracy zawsze mam termos z herbatą i kanapki a na deser niespodzianki: batonik, cukierki lub kawałek świeżego ciasta upieczonego własnoręcznie przez Kasieńkę. Już nie muszę wpadać do KFC lub Mac.

images images (1)

U Nas bardzo podobnie będą wyglądały święta. Dom w śniegu a w środku cała rodzina przy kominku patrząca jak dzieci będą rozpakowywały prezenty i nimi się bawiły.

Jest tyle rzeczy o których chcę napisać jak jest u Nas ale nie mogę się zdecydować co mam opisać. Jeżeli chcecie to napiszcie co Was konkretnie interesuje a ja odpiszę.

A jak będą wyglądały Święta u Was?

Witam wszystkich.

Przepraszam za tak długi czas nie odzywania się i informowania Was o wszystkim co się dzieje u Nas. Po pracy wolny czas poświęcam na pomoc Kasi w domu. Tu pólka tam haczyk, wyjazdy do sklepów po różne rzeczy. Do  Ikei po magnes przyczepiany do ściany aby powiesić na nim noże , podkleić meble Zosi filcem, żeby podłoga się nie rysowała itp.

Przywieżliśmy meble, ubrania, AGD i wiele innych rzeczy Kasi i Zosi. W domu zapanowała rewolucja i bałagan. Robiliśmy remanenty, co zostawić a co spakować na potem i odstawić na pułki. Do tej pory nasza szafa przesuwna składająca się z trzech sekcji była tylko dla dwóch facetów a teraz musiała zmieścić cztery osoby tym bardziej , że są to kobiety i mają więcej kreacji. :) W kuchni też rewolucja. Kasi dałem wolna rękę i powiedziałem: kuchnia jest Twoja i urządz ją jak chcesz. 

Ciekawi Was, jak nam się układa? Rozumiemy się w 100%  , o wszystkim rozmawiamy i wspólnie wszystko  uzgadniamy. Kuba z Zosią bardzo dobrze się dogadują, ona siada mu na kolanach i razem oglądają  filmy, Allegro itp. a jeszcze jedno przyjechały z nami ukochane kotki tak tak koty……. hm ,większość jest czarna. Zaadaptowałem dla nich jedno pomieszczenie (50 m 2) a w nim klatki do spania i półki na ścianie do skakania itp. Cały czas jest coś do zrobienia i brak czasu na pisanie o naszym nowym życiu. W wolnych chwilach chodzimy na spacery a wieczorem jak dzieci już śpią siadamy sobie w salonie przy palącym się kominku i rozmawiamy o wszystkim słuchając muzyki. 1 listopada obiecałem Kasi, że pojedziemy na Powązki na spacer i na groby mojej rodziny.

Obiecuję, że już nie długo znów zacznę pisać częściej na blogu a i Kasia też coś o Nas napisze.

C.D.N.

Ten artykuł dedykuję samotnym mamom takim jak Dorota, Jola :) itp. Cały czas powraca temat postawienia grubej kreski nad przeszłością. Jeżeli chcecie zacząć normalne życie i spróbować ułożyć je sobie od początku z nowym partnerem a Ex Wam to uniemożliwia wchodząc wręcz do Waszego domu i życia bez uprzedzania to o jednym fakcje musicie wiedzieć. My mężczyżni jesteśmy z Marsa a Wy kobietki z Wenus. Wiem, że tym artykułem narażę się facetom ale sam nie akceptuję ich postępowania względem kobiet. Musicie postarać się myśleć jak facet. Definicja samca z epoki kamienia łupanego. Myśliwy, polujący i przynoszący pożywienie do własnej jaskini ale też zdobywca kobiet aby podtrzymać gatunek ludzki. Tak tak, do tej pory nam to zostało :(. Z natury nie wszyscy mężczyźni są monogamostami. Czytam często, że byli Ex spotykają się z różnymi kobietami  a byłe żony traktują jak dożywotnie własności. Musicie się temu bardzo stanowczo przeciw stawić. Wiem , zadacie mi pytanie a co z alimentami ? A ja zadam Wam pytanie, dlaczego do tej pory nie macie ustalonych alimentów w sądzie? i jesteście uzależnione od byłych mężów.  Czy chcecie do końca życia pokutować za własne błędy? Jeżeli tak, to jest Wasz wybór. 

Kasia ma ustalone alimenty i chcę zmienić swoje życie na lepsze przeprowadzając się do mnie a Ex jeżeli kocha Zosię to będzie przyjeżdżał ją odwiedzać w ustalonych miejscach przez moją „żonkę”. My nie mamy po 14 lat i wiemy co robimy. Drugą połowę naszego życia chcemy spędzić w szczęściu i prawdziwej rodzinie. Powiem Wam jeszcze coś ważnego. Przyszywany tata czy przyszywana mama może więcej dać miłości dziecku partnera jak biologiczni rodzice. Znam takie związki i małżeństwa gdzie tak jest. Bardzo proszę nie pisać lakonicznych i sceptycznych komentarzy tylko wcześniej się zastanowić nad kwintesencją życia. Jeżeli ktoś chce być już sam do końca jego dni to jest tylko jego wybór. My wybraliśmy lepsze życie. Kasia nie zamierza umrzeć na stosie jak Joanna Dark za przekonania, że do końca życia trzeba już żyć samemu. To jest jej wybór bo myśli o Zosi i o sobie.

4 września ( piątek ) odbędą się 3 urodziny Zosi. Postaram się wyjechać w czwartek aby spędzić więcej czasu z dziewczynkami. Wspólne spacery, śniadania, obiady, kolacje i rozmowy z Kasią do białego rana. Muszę Wam coś jeszcze opowiedzieć, co ostatnio mi się przytrafiło podczas rozmowy telefonicznej z „żonką”. Rozmawiając o moim przyjeździe do Szczecina usłyszałem Zosie, która usilnie chciała ze mną rozmawiać. Córeńka opowiadała mi o swoim przedszkolu, kotkach w domu itp. Rozumiałem co piąte a może i dziesiąte słowo. W pewnym momencie zaczęła mi śpiewać, nucić jakąś piosenkę. Nie rozumiałem jej wcale ale miała tak piękny głosik tak delikatny małej dziewczynki, że się wzruszylem. Na koniec recitalu podziękowałem Córeńce mówiąc: ślicznie zaśpiewałaś Zosiu. Spytałem się Kasi: co to jest za piosenka? Odpowiedziała: Zosia uczy się w przedszkolu wierszyków, cyferek na zegarze, literek itp.

…..rozmawiamy często o sprawach związanych z przeprowadzką do nas w ciągu 2 miesięcy. Kasia w Szczecinie zamyka wszystkie  sprawy. Dziewczynki przyjechały w czwartek 20 sierpnia o 15-08 do Warszawy. Znów po dwóch tygodniach wpadliśmy sobie w ramiona. Planujemy przemeblowania w naszym domu na potrzeby powiększenia rodziny. W piątek załatwilismy przedszkole dla Zosi. Od września zaczyna swoją działalność. Wszystko jest nowe a szczególnie zabawki, którymi bawiła się Córeńka. W sobotę pojechaliśmy do mojej rodziny na zjazd rodzinny. Przedstawiłem wszystkim Kasię jako moją narzeczoną i Zosię jako moją Córeńkę. Wszyscy zaakceptowali moje dziewczynki. Był grill na ogrodzie. Wszyscy ze sobą rozmawiali, było wspaniale i cudownie.  Zosia bardzo dobrze czuła się wśród całej mojej rodziny, rozmawiając z nimi i bawiąc się z dziećmi. Ciesze się, że tam byliśmy razem w czwórkę bo i Kuba też był nosząc Zosie na rękach lub usypiając ją w wózku.

Bardzo przepraszam, że tak długo nic nie pisałem ale sprawy organizacyjne zbyt dużo pochłaniają mi czasu. Będę informował na bieżąco o postępach…..

W sobotę 1 sierpnia o godz. 7-44 wsiadłem do pociągu, który jechał do Szczecina na spotkanie po raz pierwszy z samotną mamą o imieniu Kasia i jej małą córeńką Zosią. Pociąg oczywiście się opużnił 40 min. Obie kobietki czekały na mnie na dworcu. Wysiadając z pociągu zaczołem je szukać w tłumie ludzi, wrescie się dostrzegliśmy. Nasze spojrzenia spotkały się. Podeszliśmy do siebie patrząc z niedowierzaniem,  że już jesteśmy razem. Poprosiłem Kasię o pokazanie mi Szczecina. Zostawiłem torbę podróżną u niej w domu i po chwili wyruszyliśmy razem z Zosią w wózku na zwiedzanie miasta. Prawie cały czas ja woziłem, zaciekawiły mnie spojrzenia obcych ludzi, którzy się uśmiechali widząc rodzinkę na spacerze. To było cudowne doznanie.Pokazywała mi różne miejsca i zabytki a w między czasie rozmawialiśmy o wszystkim. Robiłem zdjęcia ciekawych miejsc aby teraz wspominać sobie te chwile spędzone razem. Po drodze zachodziliśmy na place zabaw na których córeńka się bawiła. W pewnym momencie Zosia huśtając się, pomachała mi rączką. To było bardzo miłe. Innym razem robiąc zdjęcie katedry z dołu, przyszła do mnie i pokazując paluszkiem swoją mamę pokazała mi, że tam mamy iść i po chwili trzymając Zosię za rączkę wróciliśmy do Kasi.

Do domu wróciliśmy około godz.21. Kasia robiła kolację a ja spędzałem czas z córeńką patrząc jak się bawi a potem oglądała bajki w tablecie. W pewnym momencie Zosia zaczęła trzeć oczki. Spytałem się jej – czy chce, żeby wujek ją przytulił? Odpowiedziała „tak”. Po chwili trzymałem ją na rekach przytulając i poczułem jak zasypia wtulona we mnie, cudowne uczucie. Powolutku zaniosłem ją do łóżeczka i przykryłem kocykiem.

mms_img1006707241 mms_img1994863901 mms_img-1904095267 mms_img1506134086 mms_img1006707241 (1) mms_img-986494982 mms_img-986494982 (3) mms_img-986494982 (2) mms_img-986494982 (1) mms_img-800386513 mms_img-269479054 mms_img-223566029 mms_img2139868379

             Od wielu lat zadaję sobie pytanie? Dlaczego jesteśmy samotnymi rodzicami :cry: ….hm, co są winne Nasze dzieci za taki stan rozdarcia emocjonalnego? ……….  W naszych przypadkach, związaliśmy się z niewłaściwymi i nie odpowiedzialnymi ludźmi :evil: . Każda historia miłosna ma swój początek, wszystkie poznania mają ten sam scenariusz, opiszę to jak było u Jacka. Ta opowieść oparta jest na faktach. Bardzo proszę nie wyciągać pochopnych wniosków i nie pisać, że on nadal tęskni za swoją EX, bo jest to bardzo mylne stwierdzenie. Jest szczęśliwym ojcem ale samotnym mężczyzną, który wierzy, że pozna tę jedyną kobietę.

Nie szukajmy miłości na siłę to ona sama nas znajdzie, nie wiadomo gdzie i kiedy. Bądźmy cierpliwi a życie się do nas uśmiechnie :lol:

…puk puk , kto tam?- pyta Jacek

-to ja Bogdan

-co robisz Jacku?

-majsterkuję sobie, czyszczę głowicę magnetofonową

-jadę do Doroty a ona ma siostrę Agatę, pojedz ze mną, posiedzimy sobie we czwórkę, napijemy się herbaty i obejrzymy jakiś film-powiedział Bogdan

i tak się stało, pojechali obaj do koleżanek. Jacek poznał Agatę. Takich spotkań było wiele. Za którymś razem Jacek się spytał……..

Agato, czy jutro pojedziemy do kina?

tak- odpowiedziała Agata, motylki zaczęły latać po brzuszku Jackowi :roll: .

    Pierwszy raz Jacek wziął Agatę za rękę, potem pierwszy pocałunek, wspólne wakacje nad morzem w namiocie na które pojechali białym „maluchem”. Długie spacery, rozmowy przy zachodzie słońca i podjęcie decyzij, że chcą się pobrać i zamieszkać razem. Po roku czasu znajomości  we wrześniu pobrali się. Po dwóch latach urodziła się Małgosia a po kolejnych czterech urodził się Jaś. Żyli sobie szczęśliwie, patrząc na rosnące dzieci. Przedszkole, szkoła podstawowa w między czasie Agata poszła do pracy po urlopie macierzyńskim. Niby sielanka i normalne życie jak u milionów innych małżeństw i rodziców. Były wspólne święta, wyjazdy na wakacje i weekendy przed siebie.

    Pewnego dnia na spotkaniu u znajomych, cały świat i małżeństwo Jacka runęło, wszystko zamieniło się w gruz. Jaki Jacek był? Muszę go opisać, żeby nie było dziwnych insynuacji, że był złym mężem i ojcem. Tacy mężowie też bywają tak jak i kobiety.

    Nie chodził z kolegami na piwo. Nie chodził do pubach oglądać mecze piłkarskie nawet te ważne dla Polski, bo po prostu tego nie lubił, był domatorem, zawsze wolny czas spędzał w domu z rodzinom i nie oglądał się za kobietami. Miał kilka hobby: modelarstwo, motoryzacja, fotografia. Był romantykiem a Agata nie. Robił wiele niespodzianek, których Agata nie widziała i nie dostrzegała.

    Nasuwa mi się pytanie. Dlaczego ludzie po poznaniu mówią:  kocham Ciebie, zakładają rodziny a potem rodzą się dzieci a następnie zdradzają nas i odchodzą do innych nie interesując się tymi dziećmi. To jest brak dojrzałości a jak takich ludzi poznać przed ślubem? Czy jest to możliwe?

    Tą opowieść dedykuję  samotnej mamie ze Szczecina, która będąc w ciąży została sama, bo partner odszedł od niej. Po kilku miesiącach urodziła się dziewczynka o niebieskich oczkach i blond włoskach :-) . Córeńka ma już trzy latka i ma na imię Zosia. Tata, przyjeżdżając do niej w odwiedziny, robi to z łaski.

Gdzie jest odpowiedzialność ?


  • RSS