Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy z tagiem: rodzice

Wielu samotnych rodziców może obawiać się założenia nowego związku, bo sądzą, że ich nowy partner nie pokocha ich dziecka. Jednocześnie samotnie wychowując dziecko, tym czego pragniemy właśnie najbardziej jest podarowanie naszemu Skarbowi kochającego drugiego rodzica.

Zanim poznałam Czarka żyłam z ogromnym poczuciem winy, że moja córka nigdy nie zazna ojcowskiej miłości wyrażającej się w codziennej opiece, zabawie, nauce, a przede wszystkim obecności taty w każdej chwili Jej życia. Wielu z nas, samotnych rodziców, doświadczyło wygodnictwa expartnerów w postaci przerzucenia wszystkich obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka na jednego rodzica. Kochamy nasze dzieci, czerpiemy siłę i radość z możliwości bycia z nimi, zabawy, obserwowania ich rozwoju, postępów w nauce. Nasze dzieci są dla nas najważniejsze w życiu. Czy „rodzic”, który bez żadnego wstydu oświadcza, że jest bardzo zapracowaną osobą i znajduje na spotkanie z dzieckiem dwie godziny raz na jakiś czas i podkreśla, że czas wolny przeznaczony jest na jego własny wypoczynek… czy taka osoba godna jest nazywać siebie „tatą” czy „mamą”?

Moja córka ma ogromne szczęście, bo ma najlepszego Tatę pod słońcem. To Czarek opowiadał Zosi pierwsze bajki. Zrobił dla niej pierwszą huśtawkę. Jako pierwszy wprowadzał ją w tajniki pływania w jeziorze. Zabrał na pierwszą przejażdżkę sankami. Nauczył jeździć na rowerze. Jest obecny na wszystkich występach i przedstawieniach w przedszkolu. Budzi się w środku nocy i idzie do pokoju Małej, żeby sprawdzić, czy jest dobrze przykryta… A najpiękniejszym momentem w naszym życiu była chwila, kiedy nasza córka po raz pierwszy powiedziała do Czarka: Tata :-)

……….już nie długo minie rok jak jesteśmy razem. Poukładaliśmy sobie wszystko. Zbudowaliśmy dla kotów wybieg. W wolnych chwilach jeździmy razem na wycieczki te bliskie i te dalekie jak Szczecin. Przedstawiam cząstkę zdjęć:

DSC_1889

Basen w ogrodzie

DSC_1878

Fontanny

DSC_1524

My w sklepie

DSC_1538

Szczecin nocą

DSC_1543

U.M. Szczecin

DSC_1624

Zabawa Zosi w ogrodzie

DSC_1662

Piaskownica

DSC_1663

Nasze kotki. Ten patrzący się na mnie to Dido

DSC_1677

Na działce u babci

DSC_1700

Wybieg kotów do ogrodzenia

DSC_1718

Trampolina, ja z córeńką

DSC_1723

Obydwoje na motorze

DSC_1775

Zosia w przedszkolu (różowa dziewczynka)

DSC_1789

Kuba z siostrą na siatce

DSC_1812

Zosieńka na koniku

DSC_1819

Nie ma to jak zjeżdżalnia

DSC_1849

Obydwoje trafiamy strzykawką wodną do klocków

DSC_1875

Po upalnym dniu nad wodą

„Witaj Czarku, Mam nadzieję, że pamiętasz mnie jeszcze trochę z komentarzy na Twoim Blogu. Co u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. Nie piszesz postów od dłuższego czasu więc pewnie bardzo dobrze układa Ci się z Kasią. Tak trzymać! Chcę tylko napisać, że wiele twoich wpisów i odpowiedzi na moje komentarze pozwoliło mi inaczej spojrzeć na swoje życie i wiele w nim zmienić. Także dziękuję serdecznie za pomoc nieocenioną. Twoją historię opowiadam często moim znajomym jako przykład, że na szczęście nigdy nie jest za późno i kiedyś w końcu ono się do nas uśmiecha. Napisz proszę, czy u Ciebie wszystko ok. Jeszcze raz dziękuję za cenne wskazówki. Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej sympatycznej gromadki. Dorota”

Witaj Doroto,

bardzo dziękuję za ciepłe słowa i pamięć.

Dokładnie 11 kwietnia 2015 roku postanowiłem założyć bloga w którym chciałem opisywać życie samotnego ojca wychowującego syna. Podczas pisania artykułów robiło mi się raźniej  bo wiedziałem, że dzielę się swoją samotnością z całym światem. Zaczęły przychodzić maile od samotnych kobiet, które tak samo jak ja borykają się z problemami samotności i wychowywania dzieci w pojedynkę. I to w tedy zobaczyłem, że już nie jestem sam a ten blog dodał mi skrzydeł.

Moje drogie samotne czytelniczki.

Teraz jestem pewien, że samotni ludzie muszą wychodzić z czterech ścian do  świata. Nie ma sensu się zamykać, zamartwiać i izolować. Nie róbmy z siebie męczenników na siłę. Po mailu Doroty zobaczyłem, że moje artykuły w małej części pomogły jej. Jest to dla mnie bardzo miła wiadomość. Ciesze się że w jej życie wniosłem odrobinkę słońca.

Mój blog dotarł aż do Szczecina i przeczytała go pewna samotna mam o imieniu Kasia a teraz już jesteśmy razem tworząc normalną rodzinę a obcy ludzie na ulicy myślą że jesteśmy normalnym starym małżeństwem z dwójką dzieci a patrząc na ich różnicę wiekową myślą że Zosia nam się „przytrafiła” bo Kuba wyrasta na „byczka”.  Jest OK a my się uśmiechamy z tego i o to tak naprawdę chodzi.

Opowiem Wam pewną historię.

Kilka dni temu Kasia kupiła Zosi kolorową gazetkę dla dziewczynek a w niej były akcesoria kobiece : mała szczotka do włosów, mały portfelik, plastikowy pilot z kluczem a wszystko w kolorze różowym. Zosia to wszystko ma w złotej torebce z rączkami i zawsze jeździ z nią do przedszkola. Odbierając Córeńkę w poniedziałek z przedszkola (Kasia w tym czasie gotowała obiadek)  posadziłem ją na tylnym siedzeniu w foteliku zapinając pasami, chciałem zamknąć drzwi i usłyszałem: tata chwilka , stoję i patrzę a ona otwiera torebkę a z niej wyjmuje plastikowego pilota i naciska przycisk wydobywając taki dźwięk pik pik i sama zamyka za sobą drzwi a ja stoję i zaczynam się śmiać hi hi hi. Gdzie Ona to widziała? a nasze auto nie ma takiej opcji.

Dziewczynki już się zadomowiły. Kasia na wiosnę posadziła w Naszym skalniaku przed wejściem do domu miętę która bardzo się przydaje podczas upałów do napoi chłodzących. Za domem jest długa grządka na której rośnie: szczypiorek, pietruszka, kalarepa, dynia i patison. Z drzew Kasia zrywa wiśnie i mamy pyszne kompoty. Czekamy na jabłka, gruszki i śliwki.

01

 

022

 

Dziś zrobiłem Zosi lampkę nocną bo stara się przepaliła.  Znaleźliśmy z Kasią słoik po drzemie truskawkowym. W środek włożyliśmy z kinder niespodzianek syrenkę i wleliśmy wodę zabarwioną na niebiesko.  Na zewnątrz przykleiłem ledy i podłączyłem je do starego zasilacza po telefonie. Zosia była bardzo zaskoczona.DSC_1484

 

W wolnych chwilach po pracy robię w domu zaskakując Kasię swoimi umiejętnościami do majsterkowanie a ona mnie zaskakuje umiejętnościami kulinarnymi. Kilka dni temu Kasieńka zrobiła pyszne flaczki z żołądków drobiowych (pyszne były) a to wątróbka z cebulką i ziemniaczki piure innym razem pieczony kurczaczek z frytkami i żurawiną.  Wczoraj było pyszne ciasto z jabłkami na deser. Dużo by było wymieniać te wszystkie potrawy.

…..wielokrotnie spotkałem się z dużym  zdziwieniem kobiet:  mówiąc,  że samotnie wychowuję syna.  Zawsze była chwila zastanowienia a potem  dokładne  ” badanie „  wzrokiem – od góry do dołu……. i nie dowierzanie.  Powiem szczerze, że wielokrotnie bałem się powiedzieć,  że mam syna ale po chwili namysłu dochodziłem do wniosku,  że nie mam się czego wstydzić ani bać i muszę powiedzieć prawdę bo kłamstwo jest złe.  Dla czego u nas w kraju tylko kobiety mogą samotnie wychowywać dzieci a mężczyźni NIE ?  Dla czego utarł się taki stereotyp, że tylkomatka polka?  Czy uważacie, że mężczyzna jest złym rodzicem,  nie potrafi przytulać własnego dziecka,  nie potrafi rozmawiać o szkole i o problemach bardzo ważnych dla tego dziecka?  Odczuwam,  że my ojcowie jesteśmy czymś gorszym od samotnych kobiet i matek.  Mam wielki szacunek dla samotnych mam bo doskonale wiem co to znaczy wychowywać samemu dziecko i ile trudu trzeba w to wkładać a serc trzeba mieć dwa.

ojciec i syn 3

 

Dziś rano dowiedziałem się,  że  w wypadku samochodowym wracając z pracy wczoraj o 17-10 zginął tata dziewczyny Kuby.  Spotykają się przeszło dwa lata.  W  sierpniu zeszłego roku zrobiliśmy z Kubą grilla zapoznawczego na którym byli rodzice i siostra dziewczyny. Był słoneczny piękny dzień a potem ciepły wieczór oświetlany świecami.  Były  długie rozmowy o wszystkim i śmiech a w tle  było słychać muzykę Richarda Clayderman,  Jean Michel Jarre  i oczywiście dyskotekową.  Po spotkaniu Kuba powiedział: tato,  było super, dziękuję „.  To spotkanie było bardzo ważne dla Kuby.  Synek nie poszedł do szkoły i cały dzień jest z dziewczyną i jej rodziną.  Dzwoniłem do synka,  pocieszając go i oświadczając,  że jestem z nim myślami,  dzwoniłem też do wychowawczyni i usprawiedliwiłem jego nie obecność w dniu dzisiejszym i jutrzejszym .  Zgodziła się ze mną,  że  jest przy dziewczynie w tych tak trudnych chwilach.

Pamiętam  nasze sierpniowe spotkanie.  Długo rozmawiałem z tatą dziewczyny na różne  tematy.

świeca

Wczoraj wieczorem jak zwykle po kolacji we dwóch synek się położył spać po ciężkim dniu w szkole a ja siadłem do netu czytając różne blogi o samotnych rodzicach i trafiłem na ciekawy opis samotnej matki borykającej się z samotnością dnia codziennego.  Zacytuje fragment jej zwierzeń :  ” Czy też tak czasem macie, że w ciągu dnia jakoś to się kręci, a wieczorkiem jak dzieciaki zasną to o ile nie padacie razem z nimi to przychodzi czas na rozmyślania. Dla mnie zawsze to było najbardziej dołujące, ta cisza nawet nie ma się do kogo odezwać i co zazwyczaj wtedy robiłam? Brałam telefon i wydzwaniałam po kolei do wszystkich znajomych i zamęczałam ich przez długie godziny o opowiadaniu o swoim życiu najczyściej użalając się nad sobą i szukając pocieszenia. Przyszedł jednak taki moment, kiedy miałam wrażenie, że nie jestem rozumiana i trochę wyhamowałam z tym dzwonieniem. Bywały wieczory kiedy miałam totalne doły i zalewałam się łzami, aż w końcu zasypiałam…..” , zapraszam na bloga Gosi z Rybnika i okolic :-) :  http://samotnyszczesliwyrodzic.blogspot.com/

 

images matki

…… całe życie się czegoś uczymy. Każdy rodzic uczy swoje dzieci podstawowych a za razem prozaicznych czynności i umiejętności które będą mu potrzebne w dorosłym życiu aby partner/ka  z którym się zwiąże była zadowolona i szczęśliwa :lol: , że ma przy sobie zaradną osobę.  Nie mówię tu o rzeczach bardziej skomplikowanych jak dla chłopaka : ” upieczenie sernika czy zrobienie dewolaja z serem i pieczarkami „.  Może kiedyś się nauczymy jak spotkamy dobrą ” nauczycielkę ” :-o . Synek robi pyszne spaghetti z pieczarkami i jajkiem.  Skromnie powiem że Kuba robi pranie pościeli i ręczników na 90C nie wspomnę o praniu koloru i prasowaniu sobie koszul,  odkurza,  myje panele i okna,  wymienia przepalone żarówki,  potrafi powiesić półkę na ścianie wcześniej wiercąc dziury na kołki,  kosi trawę,  o tym póżniej. 

          Ostatnio były wichury i przekręciła nam się antena na dachu (mieszkamy w domu jednorodzinnym).  Powiedziałem do Kuby: synku weż drabinę i śrubokręt płaski i ustaw antenę prawidłowo na swoje miejsce.  Po paru minutach przychodzi Kuba i mówi:  tato ustawiłem antenę i zjemy sobie obiad ( frytki talarki,  jajko sadzone ze smażoną kiełbaską i kefir,  na to synek miał ochotę wczoraj na obiad ) przed TV oglądając ” wojny magazynowe” – odpowiedziałem OK synku.

W zeszłym roku w lato podczas koszenia trawy kosiarką spalinową przez Kubę przyszedł jego kolega.  Synek zrobił sobie przerwę na rozmowę z Robertem.  Była godzina 20.  Powiedziałem do jego kolegi : może Ty trochę pokosisz a on odpowiedział że tata mu zabrania tego robić a ja spytałem dlaczego?  Tata mu zabrania takich rzeczy robić żeby nie zrobił sobie krzywdy.  Hm, pomyślałem sobie z dużym zdziwieniem.  To czego jego tata go uczy na przyszłość?

Już bardzo dawno wprowadziłem w życie stare polskie powiedzenie:  ” czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci „.  Tego samego uczył mnie mój tata,  którego już nie ma z nami :cry: .

Muszę Wam powiedzieć,  że jestem szczęśliwy mieszkając  z synem a nie z córką.  Gdybym mieszkał z córka to miałbym duuuuży problem :oops: z przekazaniem jej wiadomości bycia kobietą a nie wspomnę o nauczeniu jej wielu damskich „preferencji”  bycia dobra żoną i mamą w przyszłości.

Dokąd nas ta droga doprowadzi?

wpid-Zdjęcie0127.jpg

image

image


  • RSS