Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy w kategorii: Samotni ojcowie.

4 września ( piątek ) odbędą się 3 urodziny Zosi. Postaram się wyjechać w czwartek aby spędzić więcej czasu z dziewczynkami. Wspólne spacery, śniadania, obiady, kolacje i rozmowy z Kasią do białego rana. Muszę Wam coś jeszcze opowiedzieć, co ostatnio mi się przytrafiło podczas rozmowy telefonicznej z „żonką”. Rozmawiając o moim przyjeździe do Szczecina usłyszałem Zosie, która usilnie chciała ze mną rozmawiać. Córeńka opowiadała mi o swoim przedszkolu, kotkach w domu itp. Rozumiałem co piąte a może i dziesiąte słowo. W pewnym momencie zaczęła mi śpiewać, nucić jakąś piosenkę. Nie rozumiałem jej wcale ale miała tak piękny głosik tak delikatny małej dziewczynki, że się wzruszylem. Na koniec recitalu podziękowałem Córeńce mówiąc: ślicznie zaśpiewałaś Zosiu. Spytałem się Kasi: co to jest za piosenka? Odpowiedziała: Zosia uczy się w przedszkolu wierszyków, cyferek na zegarze, literek itp.

…..rozmawiamy często o sprawach związanych z przeprowadzką do nas w ciągu 2 miesięcy. Kasia w Szczecinie zamyka wszystkie  sprawy. Dziewczynki przyjechały w czwartek 20 sierpnia o 15-08 do Warszawy. Znów po dwóch tygodniach wpadliśmy sobie w ramiona. Planujemy przemeblowania w naszym domu na potrzeby powiększenia rodziny. W piątek załatwilismy przedszkole dla Zosi. Od września zaczyna swoją działalność. Wszystko jest nowe a szczególnie zabawki, którymi bawiła się Córeńka. W sobotę pojechaliśmy do mojej rodziny na zjazd rodzinny. Przedstawiłem wszystkim Kasię jako moją narzeczoną i Zosię jako moją Córeńkę. Wszyscy zaakceptowali moje dziewczynki. Był grill na ogrodzie. Wszyscy ze sobą rozmawiali, było wspaniale i cudownie.  Zosia bardzo dobrze czuła się wśród całej mojej rodziny, rozmawiając z nimi i bawiąc się z dziećmi. Ciesze się, że tam byliśmy razem w czwórkę bo i Kuba też był nosząc Zosie na rękach lub usypiając ją w wózku.

Bardzo przepraszam, że tak długo nic nie pisałem ale sprawy organizacyjne zbyt dużo pochłaniają mi czasu. Będę informował na bieżąco o postępach…..

W sobotę 1 sierpnia o godz. 7-44 wsiadłem do pociągu, który jechał do Szczecina na spotkanie po raz pierwszy z samotną mamą o imieniu Kasia i jej małą córeńką Zosią. Pociąg oczywiście się opużnił 40 min. Obie kobietki czekały na mnie na dworcu. Wysiadając z pociągu zaczołem je szukać w tłumie ludzi, wrescie się dostrzegliśmy. Nasze spojrzenia spotkały się. Podeszliśmy do siebie patrząc z niedowierzaniem,  że już jesteśmy razem. Poprosiłem Kasię o pokazanie mi Szczecina. Zostawiłem torbę podróżną u niej w domu i po chwili wyruszyliśmy razem z Zosią w wózku na zwiedzanie miasta. Prawie cały czas ja woziłem, zaciekawiły mnie spojrzenia obcych ludzi, którzy się uśmiechali widząc rodzinkę na spacerze. To było cudowne doznanie.Pokazywała mi różne miejsca i zabytki a w między czasie rozmawialiśmy o wszystkim. Robiłem zdjęcia ciekawych miejsc aby teraz wspominać sobie te chwile spędzone razem. Po drodze zachodziliśmy na place zabaw na których córeńka się bawiła. W pewnym momencie Zosia huśtając się, pomachała mi rączką. To było bardzo miłe. Innym razem robiąc zdjęcie katedry z dołu, przyszła do mnie i pokazując paluszkiem swoją mamę pokazała mi, że tam mamy iść i po chwili trzymając Zosię za rączkę wróciliśmy do Kasi.

Do domu wróciliśmy około godz.21. Kasia robiła kolację a ja spędzałem czas z córeńką patrząc jak się bawi a potem oglądała bajki w tablecie. W pewnym momencie Zosia zaczęła trzeć oczki. Spytałem się jej – czy chce, żeby wujek ją przytulił? Odpowiedziała „tak”. Po chwili trzymałem ją na rekach przytulając i poczułem jak zasypia wtulona we mnie, cudowne uczucie. Powolutku zaniosłem ją do łóżeczka i przykryłem kocykiem.

mms_img1006707241 mms_img1994863901 mms_img-1904095267 mms_img1506134086 mms_img1006707241 (1) mms_img-986494982 mms_img-986494982 (3) mms_img-986494982 (2) mms_img-986494982 (1) mms_img-800386513 mms_img-269479054 mms_img-223566029 mms_img2139868379

Witam wszystkich blogowiczów a szczególnie samotnych rodziców. Bardzo dziękuję za komentarze :lol:
Problem wychowywania dziecka w pojedynkę jest bardzo trudnym i złożonym zadaniem. Często mamy dylematy czy dobrze postępujemy względem dzieci. Często chcieli byśmy uzyskać pomoc w tej kwestii od bliskiej nam osoby. Nie jedno krotnie zadajemy sobie pytanie czy dobrze postępujemy czy źle.

Założyłem tego bloga z myślą o samotnych rodzicach aby dzielić się z nimi problemami i pomagać sobie w rozwiązywaniu trudnych kwestii w wychowaniu naszych pociech. Widząc komentarze, wiem, że sam nie jestem. Jest mi lżej.

Drugim problemem jest życie w zdradzie z partnerem tolerując jego wyskoki. Takie związki dzielą się na dwie kategorie.

1) Przymykamy oczy i tolerujemy zdrady dla dobra dziecka a tak naprawdę chodzi o lęk finansowy czy w pojedynkę poradzimy sobie w utrzymaniu domu :cry:

2) Dowiedziawszy się o zdradzie odcinamy się od partnera i stawiamy grubą kreskę dzielącą nas od przeszłości i zaczynamy żyć normalnie a jak brakuje nam pieniędzy podejmujemy drugi etat aby pokazać byłej czy byłemu, że dajemy sobie doskonale radę w pojedynkę. Jest to cudowne uczucie być nie zależnym :-P

Ktoś kiedyś powiedział: ” święty spokój nie ma ceny”

             Od wielu lat zadaję sobie pytanie? Dlaczego jesteśmy samotnymi rodzicami :cry: ….hm, co są winne Nasze dzieci za taki stan rozdarcia emocjonalnego? ……….  W naszych przypadkach, związaliśmy się z niewłaściwymi i nie odpowiedzialnymi ludźmi :evil: . Każda historia miłosna ma swój początek, wszystkie poznania mają ten sam scenariusz, opiszę to jak było u Jacka. Ta opowieść oparta jest na faktach. Bardzo proszę nie wyciągać pochopnych wniosków i nie pisać, że on nadal tęskni za swoją EX, bo jest to bardzo mylne stwierdzenie. Jest szczęśliwym ojcem ale samotnym mężczyzną, który wierzy, że pozna tę jedyną kobietę.

Nie szukajmy miłości na siłę to ona sama nas znajdzie, nie wiadomo gdzie i kiedy. Bądźmy cierpliwi a życie się do nas uśmiechnie :lol:

…puk puk , kto tam?- pyta Jacek

-to ja Bogdan

-co robisz Jacku?

-majsterkuję sobie, czyszczę głowicę magnetofonową

-jadę do Doroty a ona ma siostrę Agatę, pojedz ze mną, posiedzimy sobie we czwórkę, napijemy się herbaty i obejrzymy jakiś film-powiedział Bogdan

i tak się stało, pojechali obaj do koleżanek. Jacek poznał Agatę. Takich spotkań było wiele. Za którymś razem Jacek się spytał……..

Agato, czy jutro pojedziemy do kina?

tak- odpowiedziała Agata, motylki zaczęły latać po brzuszku Jackowi :roll: .

    Pierwszy raz Jacek wziął Agatę za rękę, potem pierwszy pocałunek, wspólne wakacje nad morzem w namiocie na które pojechali białym „maluchem”. Długie spacery, rozmowy przy zachodzie słońca i podjęcie decyzij, że chcą się pobrać i zamieszkać razem. Po roku czasu znajomości  we wrześniu pobrali się. Po dwóch latach urodziła się Małgosia a po kolejnych czterech urodził się Jaś. Żyli sobie szczęśliwie, patrząc na rosnące dzieci. Przedszkole, szkoła podstawowa w między czasie Agata poszła do pracy po urlopie macierzyńskim. Niby sielanka i normalne życie jak u milionów innych małżeństw i rodziców. Były wspólne święta, wyjazdy na wakacje i weekendy przed siebie.

    Pewnego dnia na spotkaniu u znajomych, cały świat i małżeństwo Jacka runęło, wszystko zamieniło się w gruz. Jaki Jacek był? Muszę go opisać, żeby nie było dziwnych insynuacji, że był złym mężem i ojcem. Tacy mężowie też bywają tak jak i kobiety.

    Nie chodził z kolegami na piwo. Nie chodził do pubach oglądać mecze piłkarskie nawet te ważne dla Polski, bo po prostu tego nie lubił, był domatorem, zawsze wolny czas spędzał w domu z rodzinom i nie oglądał się za kobietami. Miał kilka hobby: modelarstwo, motoryzacja, fotografia. Był romantykiem a Agata nie. Robił wiele niespodzianek, których Agata nie widziała i nie dostrzegała.

    Nasuwa mi się pytanie. Dlaczego ludzie po poznaniu mówią:  kocham Ciebie, zakładają rodziny a potem rodzą się dzieci a następnie zdradzają nas i odchodzą do innych nie interesując się tymi dziećmi. To jest brak dojrzałości a jak takich ludzi poznać przed ślubem? Czy jest to możliwe?

    Tą opowieść dedykuję  samotnej mamie ze Szczecina, która będąc w ciąży została sama, bo partner odszedł od niej. Po kilku miesiącach urodziła się dziewczynka o niebieskich oczkach i blond włoskach :-) . Córeńka ma już trzy latka i ma na imię Zosia. Tata, przyjeżdżając do niej w odwiedziny, robi to z łaski.

Gdzie jest odpowiedzialność ?

        Równy tydzień temu Kuba skończył rok szkolny ze świadectwem do klasy 3 technikum i zaczeły :-) się wakacje.

        Od tego poniedziałku synek poszedł do pracy wakacyjnej aby zarobić sobie na prawo jazdy, które zacznie się od września. Pytacie, co to jest za praca? Pracuje w dużej hurtowni od 8-16, która zaopatruje stacje benzynowe w różne artykuły takie jak: oleje do silników, płyny do spryskiwaczy, płyny do chłodnic (dzięki którym silniki nam się nie przegrzewają), wycieraczki do szyb itp. Wczoraj synek już o godzinie 19/30 powiedział mi: tato idę spać bo jestem bardzo zmęczony, bo ja ciężko pracuję. Uśmiechnąłem się nic nie mówiąc. Uważam, że jest to bardzo dobre doświadczenie dla młodego człowieka, który zobaczy co to jest praca w wydzielonych godzinach a pieniążki za nim wyda :-( będzie oglądał kilka razy za nim coś kupi :-)

Ja tradycyjnie idę na noc do pracy tak więc proszę pisać do mnie swoje spostrzeżenia i sugestie zaciągnięte z życia. Będę je czytał w pracy a ona mi szybciej zleci.

Przypominam ponownie mój adres: cezar007@op.pl

Codziennie jak Kuba wraca ze szkoły pytam się : co synku chcesz na obiad? on odpowiada jak zwykle: nie wiem :oops: Wymieniam mu różne dania a on nie wie co chce zjeść :roll: Ręce opadają. Wczoraj poszedłem do sklepu i kupiłem pyzy z mięsem i pierogi ruskie (awaryjnie). Wróciwszy do domu wstawiłem wodę soląc ją i wrzuciłem pięć pyz i pięć pierogów w między czasie zrobiłem zasmażkę z cebulką w roli głównej. Powiedziałem co będzie na obiad młodemu a on odpowiedział, że nie jest głody a ja :evil: zacisnąłem zęby i sam zacząłem jeść. Nie minęło pięć minut jak usłyszałem brzdęk garnka i patelni. Zadałem pytanie:co robisz synku? odpowiedział: ugotuję sobie pyzy i pierogi. Uśmiechnąłem się pod nosem i nic nie powiedziałem.
Wychodząc do pracy na noc mówię do synka: pozmywaj naczynia, poskładaj pranie i skarpetki do koloru odcieniami. Dzwoniąc wieczorem do Kuby pytam się o różne rzeczy i o to co miał zrobić a on odpowiedział, że zaraz to zrobi. Przyjeżdżając rano z pracy jeszcze przed wyjściem na „uczelnię” synka, widzę naczynia nie pomyte, pranie nie poskładane. Pytam się: dla czego nie zrobiłeś tego co miałeś zrobić 8-O a on odpowiada: kocham Ciebie tato, zapomniałem. Jak wrócę ze szkoły to wszystko zrobię. No to już lecę do pociągu, pa pa :lol: .
No tak, gdybym jego nie miał to kto by mi podnosił adrenalinę. Wiem że żyję dla niego a bez Kuby życie było by smutne i ponure.

Witajcie samotne mamy,
chcę Was zaprosić w najbliższą niedzielę – 14 czerwca o godz.14 na spacer do pobliskich Łazienek w Wa-wie.

Posłuchamy śpiewu ptaków, zobaczymy wiewiórki, pływające karpie, kaczki, pawie :roll: Staniemy sobie przy słonecznym zegarze podziwiając piękno tego miejsca.

Cofniemy się w czasie o około 200 lat :-P zegar kaczki i karpie lazienki_550 łazienki paw i łazienki wiewiurka3

  Za nim dojdzie do upragnionych wakacji to zostało synkowi jeszcze poprawienie j.polskiego na lepszą ocenę ale po kolei.

Wczoraj odebrałem Kubę ze szkoły o 14/25 i pojechaliśmy do KFC (Marki M1). Kupiliśmy sobie kubełek skrzydełek, 4 porcje frytek, dwie sałatki Kolesław i oczywiście dwie dolewki. Rozmawialiśmy o szkole. Najedliśmy się, jak przysłowiowe bąki :-P . Poszliśmy do sklepu z zegarkami Casio zobaczyć co nowego się pojawiło, potem do stoiska modelarskiego a tam oglądaliśmy drony i samochody spalinowe :lol: , na sam koniec wpadliśmy do sklepu z portfelami i kupiłem sobie nowy. Tak, tak szanowne Panie. Wy musicie mieć torebki na różne okazje  (ja to doskonale rozumiem :-D ) a my faceci tylko jeden portfel ;-) .

Spytacie, czy synek miał dzień dziecka? Oczywiście, że tak. Pod koniec maja pojechaliśmy do Decathlonu i kupiliśmy sobie Adidasy a potem oglądaliśmy torby a szczególnie spodobała się synkowi torba Naika i skarpetki z krótkimi ściągaczami (taka moda). 1 czerwca pojechałem z powrotem do Decathlonu i kupiłem mu torbę i 6 par skarpetek (3 białe i 3 czarne). Jak przyjechał ze szkoły dałem mu prezenty. Bardzo się ucieszył. Następnego dnia wszystko spakował do torby i tak pojechał na „uczelnię”.

Wróciliśmy do domu. Kuba ostro wziął się do nauki. Czytał Pana Tadeusza. Była godzina 22/55 a on nadal czytał (komputer wyłączony). Powiedziałem : synku, idź spać a on odpowiedział : zaraz idę tato, to Ty idź spaćJa poszedłem. O godz.5 usłyszałem budzik, synek wstał i z powrotem Pan Tadeusz. Chyba się zakochał w tej książce 8-O . Rano wyszliśmy razem, on do pociągu a ja do fryzjera. Ja też muszę być zadbany jak Wy mamusie :oops: .

Z perspektywy kilku lat bycia samotnym tatą wiem, że poznanie kobiety jest bardzo trudne. :roll: Podczas pisania maili wszystko jest Ok :lol: ale po jakimś czasie pisząc, że sam wychowuję syna następuje konsternacja u rozmówczyni. Słyszę: że jestem cudownym facetem, tatą i ………….. następuje stopniowo zakończenie znajomości. Dlaczego tak jest? :twisted: Czy wszystkie kobiety tak reagują czy tylko Polki? Fakt, samotnych ojców jest około 10% a 90% to samotne mamy. Kobiety w nas facetach chcą widzieć typowych macho a my ojcowie: gotujemy, sprzątamy, pierzemy, prasujemy, chodzimy na wywiadówki, robimy zakupy itp. Jesteśmy jak kobiety, tylko że w spodniach i z zarostem. Dlaczego domeną jest wychowywanie dzieci przez samotne mamy? My ojcowie jesteśmy bardziej rezolutni i silniejsi psychicznie bo wykonujemy trzy zawody, zastanawiacie się jakie? :roll: próbujemy w części być matkami, ojcami i dodatkowo pracujemy, tak więc niczym nie różnimy się od samotnych mam a dlaczego jesteśmy tak dyskryminowani?

Dlaczego jesteśmy źle spostrzegani? :-(

Ja nie jednokrotnie czuję się gorszym facetem, bo nie jestem macho?

Czy jest moją winą, że matka nie chciała syna i nie walczyła o niego a ja walczyłem jak przysłowiowy lew i mam go przy sobie. Nawet nie założyłem jej alimentów a powinienem. Każdego dnia jestem szczęśliwym ojcem, że mam go przy sobie.

Samotne mamy chcą poznać tylko samotnych mężczyzn (bez bagażu). Chcą aby ten facet akceptował jej dzieci ale one nie chcą akceptować dzieci faceta. Czy to nie jest EGOIZM, szanowne Panie? 8-O


  • RSS