Wielu samotnych rodziców może obawiać się założenia nowego związku, bo sądzą, że ich nowy partner nie pokocha ich dziecka. Jednocześnie samotnie wychowując dziecko, tym czego pragniemy właśnie najbardziej jest podarowanie naszemu Skarbowi kochającego drugiego rodzica.

Zanim poznałam Czarka żyłam z ogromnym poczuciem winy, że moja córka nigdy nie zazna ojcowskiej miłości wyrażającej się w codziennej opiece, zabawie, nauce, a przede wszystkim obecności taty w każdej chwili Jej życia. Wielu z nas, samotnych rodziców, doświadczyło wygodnictwa expartnerów w postaci przerzucenia wszystkich obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka na jednego rodzica. Kochamy nasze dzieci, czerpiemy siłę i radość z możliwości bycia z nimi, zabawy, obserwowania ich rozwoju, postępów w nauce. Nasze dzieci są dla nas najważniejsze w życiu. Czy „rodzic”, który bez żadnego wstydu oświadcza, że jest bardzo zapracowaną osobą i znajduje na spotkanie z dzieckiem dwie godziny raz na jakiś czas i podkreśla, że czas wolny przeznaczony jest na jego własny wypoczynek… czy taka osoba godna jest nazywać siebie „tatą” czy „mamą”?

Moja córka ma ogromne szczęście, bo ma najlepszego Tatę pod słońcem. To Czarek opowiadał Zosi pierwsze bajki. Zrobił dla niej pierwszą huśtawkę. Jako pierwszy wprowadzał ją w tajniki pływania w jeziorze. Zabrał na pierwszą przejażdżkę sankami. Nauczył jeździć na rowerze. Jest obecny na wszystkich występach i przedstawieniach w przedszkolu. Budzi się w środku nocy i idzie do pokoju Małej, żeby sprawdzić, czy jest dobrze przykryta… A najpiękniejszym momentem w naszym życiu była chwila, kiedy nasza córka po raz pierwszy powiedziała do Czarka: Tata :-)