Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy z okresu: 1.2017

Jest środek białej zimy, a ja chcę podzielić się z Czytelnikami kolorami lata i jesieni…

Na początek soczyście żółty kwiat i owoce patisona z naszej grządki warzywnej…

Kwiat kabaczka

Patisony

Cudowna czerwień porzeczek i wiśni z dodatkiem czarnej i białej porzeczki zerwanych z krzewów rosnących w przydomowym ogródku… zatopionych w cieście z kruszonką…

Ciasto porzeczkowo-wisniowe przed

Ciasto porzeczkowo-wisniowe

Halloween’owa dynia, która trafiła do zupy dyniowo-ziemniaczanej…

Zupa dyniowa

A na koniec jabłuszka z naszego mini sadu wpadły do pachnącego cynamonem ciasta…

Cynamonowe ciasto z jabłkami

Chcę podzielić się z Czytelnikami moim ostatnim odkryciem kulinarnym. Często w naszej lodówce pozostają resztki, z którymi nie wiadomo co zrobić. Robiłam niedawno tzw. oszukane gołąbki (bez zawijania) i została mi ćwiartka białej kapusty. A ze smażonych w cieście naleśnikowym pieczarek – kilka sztuk, dla których zabrakło ciasta. Z tych oto składników postanowiłam zrobić kotleciki, a właściwie placki.
Kapustę poszatkowałam i odgotowałam w bulionie warzywnym. Pieczarki pokroiłam na plasterki i przesmażyłam z drobno pokrojoną cebulą. Kapustę po ostudzeniu dobrze odcisnęłam, dodałam pieczarki z cebulką, surowe jajko, pół kajzerki namoczonej wcześniej w mleku. Doprawiłam solą, białym pieprzem i czosnkiem granulowanym. Po wymieszaniu, uformowałam nieduże placki, które delikatnie obtoczyłam w tartej bułce i usmażyłam na rozgrzanym oleju.
Smaczna i pożyteczna „utylizacja” resztek warzyw :-) Polecam :-)

Kotleciki z kapusty

Nowy Rok 2017

1 komentarz

Aż trudno uwierzyć, że już drugie Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy jako rodzina. Czas tak szybko płynie: jeszcze tak niedawno Zosia dekorowała chatkę z piernika,  jeszcze kilka dni temu stała w domu zielona choinka… A teraz zdjęcia przypominają nam o świątecznej atmosferze: choinka na Placu Zamkowym, świetlne dekoracje w Wilanowie.

W Nowym 2017 Roku życzymy wszystkim czytelnikom bloga miłości i szczęścia, a samotnym rodzicom – spotkania swojej drugiej połówki :-)

IMG_20161228_202517-001IMG_20161211_103016-003DSC_2417DSC_2389 (1)DSC_2405

Wielu samotnych rodziców może obawiać się założenia nowego związku, bo sądzą, że ich nowy partner nie pokocha ich dziecka. Jednocześnie samotnie wychowując dziecko, tym czego pragniemy właśnie najbardziej jest podarowanie naszemu Skarbowi kochającego drugiego rodzica.

Zanim poznałam Czarka żyłam z ogromnym poczuciem winy, że moja córka nigdy nie zazna ojcowskiej miłości wyrażającej się w codziennej opiece, zabawie, nauce, a przede wszystkim obecności taty w każdej chwili Jej życia. Wielu z nas, samotnych rodziców, doświadczyło wygodnictwa expartnerów w postaci przerzucenia wszystkich obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka na jednego rodzica. Kochamy nasze dzieci, czerpiemy siłę i radość z możliwości bycia z nimi, zabawy, obserwowania ich rozwoju, postępów w nauce. Nasze dzieci są dla nas najważniejsze w życiu. Czy „rodzic”, który bez żadnego wstydu oświadcza, że jest bardzo zapracowaną osobą i znajduje na spotkanie z dzieckiem dwie godziny raz na jakiś czas i podkreśla, że czas wolny przeznaczony jest na jego własny wypoczynek… czy taka osoba godna jest nazywać siebie „tatą” czy „mamą”?

Moja córka ma ogromne szczęście, bo ma najlepszego Tatę pod słońcem. To Czarek opowiadał Zosi pierwsze bajki. Zrobił dla niej pierwszą huśtawkę. Jako pierwszy wprowadzał ją w tajniki pływania w jeziorze. Zabrał na pierwszą przejażdżkę sankami. Nauczył jeździć na rowerze. Jest obecny na wszystkich występach i przedstawieniach w przedszkolu. Budzi się w środku nocy i idzie do pokoju Małej, żeby sprawdzić, czy jest dobrze przykryta… A najpiękniejszym momentem w naszym życiu była chwila, kiedy nasza córka po raz pierwszy powiedziała do Czarka: Tata :-)


  • RSS