Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wpisy z okresu: 8.2015

Tak jak napisałem w tytule. Moja cała rodzina cieszy się z poznania Kasi i Zosi jak również rodzina Kasi bardzo przychylnie patrzy na Nas. Będę miał wspaniałego teścia i cudowną szwagierkę, która pomaga nam w zorganizowaniu tego wszystkiego mentalnie i fizycznie :) Wiem, że będzie tęskniła za swoją siostrą i siostrzenicą i dla niej Nasz dom będzie zawsze stał otworem a i na Święta ma do Nas przyjechać, zostając do Nowego Roku. Siostra Kasi cieszy się, że Zosia będzie miała normalny dom a w nim brata i tatę a w domu nie opodal brata ciotecznego w jej wieku i siostrę która ma roczek.

Ten artykuł dedykuję samotnym mamom takim jak Dorota, Jola :) itp. Cały czas powraca temat postawienia grubej kreski nad przeszłością. Jeżeli chcecie zacząć normalne życie i spróbować ułożyć je sobie od początku z nowym partnerem a Ex Wam to uniemożliwia wchodząc wręcz do Waszego domu i życia bez uprzedzania to o jednym fakcje musicie wiedzieć. My mężczyżni jesteśmy z Marsa a Wy kobietki z Wenus. Wiem, że tym artykułem narażę się facetom ale sam nie akceptuję ich postępowania względem kobiet. Musicie postarać się myśleć jak facet. Definicja samca z epoki kamienia łupanego. Myśliwy, polujący i przynoszący pożywienie do własnej jaskini ale też zdobywca kobiet aby podtrzymać gatunek ludzki. Tak tak, do tej pory nam to zostało :(. Z natury nie wszyscy mężczyźni są monogamostami. Czytam często, że byli Ex spotykają się z różnymi kobietami  a byłe żony traktują jak dożywotnie własności. Musicie się temu bardzo stanowczo przeciw stawić. Wiem , zadacie mi pytanie a co z alimentami ? A ja zadam Wam pytanie, dlaczego do tej pory nie macie ustalonych alimentów w sądzie? i jesteście uzależnione od byłych mężów.  Czy chcecie do końca życia pokutować za własne błędy? Jeżeli tak, to jest Wasz wybór. 

Kasia ma ustalone alimenty i chcę zmienić swoje życie na lepsze przeprowadzając się do mnie a Ex jeżeli kocha Zosię to będzie przyjeżdżał ją odwiedzać w ustalonych miejscach przez moją „żonkę”. My nie mamy po 14 lat i wiemy co robimy. Drugą połowę naszego życia chcemy spędzić w szczęściu i prawdziwej rodzinie. Powiem Wam jeszcze coś ważnego. Przyszywany tata czy przyszywana mama może więcej dać miłości dziecku partnera jak biologiczni rodzice. Znam takie związki i małżeństwa gdzie tak jest. Bardzo proszę nie pisać lakonicznych i sceptycznych komentarzy tylko wcześniej się zastanowić nad kwintesencją życia. Jeżeli ktoś chce być już sam do końca jego dni to jest tylko jego wybór. My wybraliśmy lepsze życie. Kasia nie zamierza umrzeć na stosie jak Joanna Dark za przekonania, że do końca życia trzeba już żyć samemu. To jest jej wybór bo myśli o Zosi i o sobie.

4 września ( piątek ) odbędą się 3 urodziny Zosi. Postaram się wyjechać w czwartek aby spędzić więcej czasu z dziewczynkami. Wspólne spacery, śniadania, obiady, kolacje i rozmowy z Kasią do białego rana. Muszę Wam coś jeszcze opowiedzieć, co ostatnio mi się przytrafiło podczas rozmowy telefonicznej z „żonką”. Rozmawiając o moim przyjeździe do Szczecina usłyszałem Zosie, która usilnie chciała ze mną rozmawiać. Córeńka opowiadała mi o swoim przedszkolu, kotkach w domu itp. Rozumiałem co piąte a może i dziesiąte słowo. W pewnym momencie zaczęła mi śpiewać, nucić jakąś piosenkę. Nie rozumiałem jej wcale ale miała tak piękny głosik tak delikatny małej dziewczynki, że się wzruszylem. Na koniec recitalu podziękowałem Córeńce mówiąc: ślicznie zaśpiewałaś Zosiu. Spytałem się Kasi: co to jest za piosenka? Odpowiedziała: Zosia uczy się w przedszkolu wierszyków, cyferek na zegarze, literek itp.

…..rozmawiamy często o sprawach związanych z przeprowadzką do nas w ciągu 2 miesięcy. Kasia w Szczecinie zamyka wszystkie  sprawy. Dziewczynki przyjechały w czwartek 20 sierpnia o 15-08 do Warszawy. Znów po dwóch tygodniach wpadliśmy sobie w ramiona. Planujemy przemeblowania w naszym domu na potrzeby powiększenia rodziny. W piątek załatwilismy przedszkole dla Zosi. Od września zaczyna swoją działalność. Wszystko jest nowe a szczególnie zabawki, którymi bawiła się Córeńka. W sobotę pojechaliśmy do mojej rodziny na zjazd rodzinny. Przedstawiłem wszystkim Kasię jako moją narzeczoną i Zosię jako moją Córeńkę. Wszyscy zaakceptowali moje dziewczynki. Był grill na ogrodzie. Wszyscy ze sobą rozmawiali, było wspaniale i cudownie.  Zosia bardzo dobrze czuła się wśród całej mojej rodziny, rozmawiając z nimi i bawiąc się z dziećmi. Ciesze się, że tam byliśmy razem w czwórkę bo i Kuba też był nosząc Zosie na rękach lub usypiając ją w wózku.

Bardzo przepraszam, że tak długo nic nie pisałem ale sprawy organizacyjne zbyt dużo pochłaniają mi czasu. Będę informował na bieżąco o postępach…..

W sobotę 1 sierpnia o godz. 7-44 wsiadłem do pociągu, który jechał do Szczecina na spotkanie po raz pierwszy z samotną mamą o imieniu Kasia i jej małą córeńką Zosią. Pociąg oczywiście się opużnił 40 min. Obie kobietki czekały na mnie na dworcu. Wysiadając z pociągu zaczołem je szukać w tłumie ludzi, wrescie się dostrzegliśmy. Nasze spojrzenia spotkały się. Podeszliśmy do siebie patrząc z niedowierzaniem,  że już jesteśmy razem. Poprosiłem Kasię o pokazanie mi Szczecina. Zostawiłem torbę podróżną u niej w domu i po chwili wyruszyliśmy razem z Zosią w wózku na zwiedzanie miasta. Prawie cały czas ja woziłem, zaciekawiły mnie spojrzenia obcych ludzi, którzy się uśmiechali widząc rodzinkę na spacerze. To było cudowne doznanie.Pokazywała mi różne miejsca i zabytki a w między czasie rozmawialiśmy o wszystkim. Robiłem zdjęcia ciekawych miejsc aby teraz wspominać sobie te chwile spędzone razem. Po drodze zachodziliśmy na place zabaw na których córeńka się bawiła. W pewnym momencie Zosia huśtając się, pomachała mi rączką. To było bardzo miłe. Innym razem robiąc zdjęcie katedry z dołu, przyszła do mnie i pokazując paluszkiem swoją mamę pokazała mi, że tam mamy iść i po chwili trzymając Zosię za rączkę wróciliśmy do Kasi.

Do domu wróciliśmy około godz.21. Kasia robiła kolację a ja spędzałem czas z córeńką patrząc jak się bawi a potem oglądała bajki w tablecie. W pewnym momencie Zosia zaczęła trzeć oczki. Spytałem się jej – czy chce, żeby wujek ją przytulił? Odpowiedziała „tak”. Po chwili trzymałem ją na rekach przytulając i poczułem jak zasypia wtulona we mnie, cudowne uczucie. Powolutku zaniosłem ją do łóżeczka i przykryłem kocykiem.

mms_img1006707241 mms_img1994863901 mms_img-1904095267 mms_img1506134086 mms_img1006707241 (1) mms_img-986494982 mms_img-986494982 (3) mms_img-986494982 (2) mms_img-986494982 (1) mms_img-800386513 mms_img-269479054 mms_img-223566029 mms_img2139868379


  • RSS