Samotny-ojciec

Samotnie wychowywane dzieci przez jednego z rodziców

Wiosna przyszła do naszego ogrodu. Pierwsza zieleń na grządkach warzywnych to pietruszka i szczypior…

Pietruszka

Nasze koty też poczuły  wiosnę i mnóstwo czasu spędzają na wybiegu…

Bąbel blog Trojeczka kotówblog Zulablog Oloblog Misiek

Dzisiaj z Zosią smażymy faworki i róże karnawałowe. Dawno, dawno temu jako dziecko robiłam je z moją Mamą… Dzięki naszym dzieciom mamy możliwość wracać w takich chwilach do pięknych wspomnień z dzieciństwa… Dzisiaj poczułam, że gdzieś tam z wysoka, moja Mama patrzy na mnie i swoją wnuczkę i uśmiecha się…

Jest środek białej zimy, a ja chcę podzielić się z Czytelnikami kolorami lata i jesieni…

Na początek soczyście żółty kwiat i owoce patisona z naszej grządki warzywnej…

Kwiat kabaczka

Patisony

Cudowna czerwień porzeczek i wiśni z dodatkiem czarnej i białej porzeczki zerwanych z krzewów rosnących w przydomowym ogródku… zatopionych w cieście z kruszonką…

Ciasto porzeczkowo-wisniowe przed

Ciasto porzeczkowo-wisniowe

Halloween’owa dynia, która trafiła do zupy dyniowo-ziemniaczanej…

Zupa dyniowa

A na koniec jabłuszka z naszego mini sadu wpadły do pachnącego cynamonem ciasta…

Cynamonowe ciasto z jabłkami

Chcę podzielić się z Czytelnikami moim ostatnim odkryciem kulinarnym. Często w naszej lodówce pozostają resztki, z którymi nie wiadomo co zrobić. Robiłam niedawno tzw. oszukane gołąbki (bez zawijania) i została mi ćwiartka białej kapusty. A ze smażonych w cieście naleśnikowym pieczarek – kilka sztuk, dla których zabrakło ciasta. Z tych oto składników postanowiłam zrobić kotleciki, a właściwie placki.
Kapustę poszatkowałam i odgotowałam w bulionie warzywnym. Pieczarki pokroiłam na plasterki i przesmażyłam z drobno pokrojoną cebulą. Kapustę po ostudzeniu dobrze odcisnęłam, dodałam pieczarki z cebulką, surowe jajko, pół kajzerki namoczonej wcześniej w mleku. Doprawiłam solą, białym pieprzem i czosnkiem granulowanym. Po wymieszaniu, uformowałam nieduże placki, które delikatnie obtoczyłam w tartej bułce i usmażyłam na rozgrzanym oleju.
Smaczna i pożyteczna „utylizacja” resztek warzyw :-) Polecam :-)

Kotleciki z kapusty

Nowy Rok 2017

1 komentarz

Aż trudno uwierzyć, że już drugie Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy jako rodzina. Czas tak szybko płynie: jeszcze tak niedawno Zosia dekorowała chatkę z piernika,  jeszcze kilka dni temu stała w domu zielona choinka… A teraz zdjęcia przypominają nam o świątecznej atmosferze: choinka na Placu Zamkowym, świetlne dekoracje w Wilanowie.

W Nowym 2017 Roku życzymy wszystkim czytelnikom bloga miłości i szczęścia, a samotnym rodzicom – spotkania swojej drugiej połówki :-)

IMG_20161228_202517-001IMG_20161211_103016-003DSC_2417DSC_2389 (1)DSC_2405

Wielu samotnych rodziców może obawiać się założenia nowego związku, bo sądzą, że ich nowy partner nie pokocha ich dziecka. Jednocześnie samotnie wychowując dziecko, tym czego pragniemy właśnie najbardziej jest podarowanie naszemu Skarbowi kochającego drugiego rodzica.

Zanim poznałam Czarka żyłam z ogromnym poczuciem winy, że moja córka nigdy nie zazna ojcowskiej miłości wyrażającej się w codziennej opiece, zabawie, nauce, a przede wszystkim obecności taty w każdej chwili Jej życia. Wielu z nas, samotnych rodziców, doświadczyło wygodnictwa expartnerów w postaci przerzucenia wszystkich obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka na jednego rodzica. Kochamy nasze dzieci, czerpiemy siłę i radość z możliwości bycia z nimi, zabawy, obserwowania ich rozwoju, postępów w nauce. Nasze dzieci są dla nas najważniejsze w życiu. Czy „rodzic”, który bez żadnego wstydu oświadcza, że jest bardzo zapracowaną osobą i znajduje na spotkanie z dzieckiem dwie godziny raz na jakiś czas i podkreśla, że czas wolny przeznaczony jest na jego własny wypoczynek… czy taka osoba godna jest nazywać siebie „tatą” czy „mamą”?

Moja córka ma ogromne szczęście, bo ma najlepszego Tatę pod słońcem. To Czarek opowiadał Zosi pierwsze bajki. Zrobił dla niej pierwszą huśtawkę. Jako pierwszy wprowadzał ją w tajniki pływania w jeziorze. Zabrał na pierwszą przejażdżkę sankami. Nauczył jeździć na rowerze. Jest obecny na wszystkich występach i przedstawieniach w przedszkolu. Budzi się w środku nocy i idzie do pokoju Małej, żeby sprawdzić, czy jest dobrze przykryta… A najpiękniejszym momentem w naszym życiu była chwila, kiedy nasza córka po raz pierwszy powiedziała do Czarka: Tata :-)

……….już nie długo minie rok jak jesteśmy razem. Poukładaliśmy sobie wszystko. Zbudowaliśmy dla kotów wybieg. W wolnych chwilach jeździmy razem na wycieczki te bliskie i te dalekie jak Szczecin. Przedstawiam cząstkę zdjęć:

DSC_1889

Basen w ogrodzie

DSC_1878

Fontanny

DSC_1524

My w sklepie

DSC_1538

Szczecin nocą

DSC_1543

U.M. Szczecin

DSC_1624

Zabawa Zosi w ogrodzie

DSC_1662

Piaskownica

DSC_1663

Nasze kotki. Ten patrzący się na mnie to Dido

DSC_1677

Na działce u babci

DSC_1700

Wybieg kotów do ogrodzenia

DSC_1718

Trampolina, ja z córeńką

DSC_1723

Obydwoje na motorze

DSC_1775

Zosia w przedszkolu (różowa dziewczynka)

DSC_1789

Kuba z siostrą na siatce

DSC_1812

Zosieńka na koniku

DSC_1819

Nie ma to jak zjeżdżalnia

DSC_1849

Obydwoje trafiamy strzykawką wodną do klocków

DSC_1875

Po upalnym dniu nad wodą

„Witaj Czarku, Mam nadzieję, że pamiętasz mnie jeszcze trochę z komentarzy na Twoim Blogu. Co u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. Nie piszesz postów od dłuższego czasu więc pewnie bardzo dobrze układa Ci się z Kasią. Tak trzymać! Chcę tylko napisać, że wiele twoich wpisów i odpowiedzi na moje komentarze pozwoliło mi inaczej spojrzeć na swoje życie i wiele w nim zmienić. Także dziękuję serdecznie za pomoc nieocenioną. Twoją historię opowiadam często moim znajomym jako przykład, że na szczęście nigdy nie jest za późno i kiedyś w końcu ono się do nas uśmiecha. Napisz proszę, czy u Ciebie wszystko ok. Jeszcze raz dziękuję za cenne wskazówki. Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej sympatycznej gromadki. Dorota”

Witaj Doroto,

bardzo dziękuję za ciepłe słowa i pamięć.

Dokładnie 11 kwietnia 2015 roku postanowiłem założyć bloga w którym chciałem opisywać życie samotnego ojca wychowującego syna. Podczas pisania artykułów robiło mi się raźniej  bo wiedziałem, że dzielę się swoją samotnością z całym światem. Zaczęły przychodzić maile od samotnych kobiet, które tak samo jak ja borykają się z problemami samotności i wychowywania dzieci w pojedynkę. I to w tedy zobaczyłem, że już nie jestem sam a ten blog dodał mi skrzydeł.

Moje drogie samotne czytelniczki.

Teraz jestem pewien, że samotni ludzie muszą wychodzić z czterech ścian do  świata. Nie ma sensu się zamykać, zamartwiać i izolować. Nie róbmy z siebie męczenników na siłę. Po mailu Doroty zobaczyłem, że moje artykuły w małej części pomogły jej. Jest to dla mnie bardzo miła wiadomość. Ciesze się że w jej życie wniosłem odrobinkę słońca.

Mój blog dotarł aż do Szczecina i przeczytała go pewna samotna mam o imieniu Kasia a teraz już jesteśmy razem tworząc normalną rodzinę a obcy ludzie na ulicy myślą że jesteśmy normalnym starym małżeństwem z dwójką dzieci a patrząc na ich różnicę wiekową myślą że Zosia nam się „przytrafiła” bo Kuba wyrasta na „byczka”.  Jest OK a my się uśmiechamy z tego i o to tak naprawdę chodzi.

Opowiem Wam pewną historię.

Kilka dni temu Kasia kupiła Zosi kolorową gazetkę dla dziewczynek a w niej były akcesoria kobiece : mała szczotka do włosów, mały portfelik, plastikowy pilot z kluczem a wszystko w kolorze różowym. Zosia to wszystko ma w złotej torebce z rączkami i zawsze jeździ z nią do przedszkola. Odbierając Córeńkę w poniedziałek z przedszkola (Kasia w tym czasie gotowała obiadek)  posadziłem ją na tylnym siedzeniu w foteliku zapinając pasami, chciałem zamknąć drzwi i usłyszałem: tata chwilka , stoję i patrzę a ona otwiera torebkę a z niej wyjmuje plastikowego pilota i naciska przycisk wydobywając taki dźwięk pik pik i sama zamyka za sobą drzwi a ja stoję i zaczynam się śmiać hi hi hi. Gdzie Ona to widziała? a nasze auto nie ma takiej opcji.

Dziewczynki już się zadomowiły. Kasia na wiosnę posadziła w Naszym skalniaku przed wejściem do domu miętę która bardzo się przydaje podczas upałów do napoi chłodzących. Za domem jest długa grządka na której rośnie: szczypiorek, pietruszka, kalarepa, dynia i patison. Z drzew Kasia zrywa wiśnie i mamy pyszne kompoty. Czekamy na jabłka, gruszki i śliwki.

01

 

022

 

Dziś zrobiłem Zosi lampkę nocną bo stara się przepaliła.  Znaleźliśmy z Kasią słoik po drzemie truskawkowym. W środek włożyliśmy z kinder niespodzianek syrenkę i wleliśmy wodę zabarwioną na niebiesko.  Na zewnątrz przykleiłem ledy i podłączyłem je do starego zasilacza po telefonie. Zosia była bardzo zaskoczona.DSC_1484

 

W wolnych chwilach po pracy robię w domu zaskakując Kasię swoimi umiejętnościami do majsterkowanie a ona mnie zaskakuje umiejętnościami kulinarnymi. Kilka dni temu Kasieńka zrobiła pyszne flaczki z żołądków drobiowych (pyszne były) a to wątróbka z cebulką i ziemniaczki piure innym razem pieczony kurczaczek z frytkami i żurawiną.  Wczoraj było pyszne ciasto z jabłkami na deser. Dużo by było wymieniać te wszystkie potrawy.

             Dziś nie pojechałem do pracy z powodu przeziębienia.  Od pewnego czasu Kasia namawia mnie do napisania artykułu o Nas, tak więc nadeszła pora abym to zrobił tego wieczoru. Siedzimy sobie razem popijając herbatkę z cytrynką. Kasieńka robi figurki z masy solnej na święta dochodząc do wprawy. W kominku widać jak płomienie tańczą przeplatając się aż do komina.

             Zapomniałem powiedzieć, dziś zaprosiliśmy moją rodzinkę na Święta Bożego Narodzenia do Nas. Kobiety uzgadniały co która ma zrobić na stół wigilijny aby potrawy nie powtarzały się. Zosia już śpi a za oknem hula wiatr.  Atmosfera w domu jak u miliona rodzin ale nie pozbawienia pikanterii po zmierzchu.

             W poniedziałek odwiedzili Nas znajomi ze Szczecina : Jola , Tadeusz i ich syn Michał. Przywieżli parę drobiazgów i prezenty dla Zosi, która nie wiedziała czym ma się bawić a w domu zapanował totalny bałagan z rozpakowanymi prezentami.  Żonka zrobiła kolację a ja sałatkę. To nie jest śmieszne, tak zrobiłem. Podaję składniki: sałata, ser feta, oliwki, jajko na twardo, pomidor, to wszystko drobno pokroiłem a potem dodałem groszek i kukurydzę i polałem olejem z oliwek a na koniec wymieszałem. Czy smakowało? chyba tak bo została pusta miska.

     Wyjeżdżając do pracy zawsze mam termos z herbatą i kanapki a na deser niespodzianki: batonik, cukierki lub kawałek świeżego ciasta upieczonego własnoręcznie przez Kasieńkę. Już nie muszę wpadać do KFC lub Mac.

images images (1)

U Nas bardzo podobnie będą wyglądały święta. Dom w śniegu a w środku cała rodzina przy kominku patrząca jak dzieci będą rozpakowywały prezenty i nimi się bawiły.

Jest tyle rzeczy o których chcę napisać jak jest u Nas ale nie mogę się zdecydować co mam opisać. Jeżeli chcecie to napiszcie co Was konkretnie interesuje a ja odpiszę.

A jak będą wyglądały Święta u Was?


  • RSS